Historyczny wyczyn stał się faktem. Arkady Paweł Fiedler i elektryczny Nissan LEAF zdobyli Afrykę

Olbrzymie wyzwanie i jeszcze większy sukces! Electric Explorer African Challenge, pierwsza w historii wyprawa samochodem elektrycznym przez Czarny Ląd, której podjął się polski podróżnik, Arkady Paweł Fiedler, dotarła do afrykańskiej mety w Maroku. Łamiąca stereotypy historia zostawi po sobie ślad, ale nie w przyrodzie, a w świadomości ludzi.

Tysiące kilometrów, kilkadziesiąt pełnych cykli ładowania, kilkanaście afrykańskich państw – trasa ekologiczno-motoryzacyjnej wyprawy przez Czarny Ląd była różnorodna i wymagająca. Droga od RPA do Maroka, pełna ciekawych miejsc i pasjonujących historii, wiodła zachodnią częścią kontynentu. Podróżnik Arkady Paweł Fiedler, wraz z towarzyszącym mu fotografem Albertem Wójtowiczem, musieli zmagać się z gęstą roślinnością dżungli, ale także z wszechobecnym pyłem i podzwrotnikowym upałem. Te warunki znosił dzielnie także elektryczny towarzysz na czterech kołach, Nissan LEAF pierwszej generacji, który na sam koniec wyprawy zmierzył się z najtrudniejszym przeciwnikiem – gorącą Saharą. Nie obyło się bez wyzwań.

Mauretania nie była łatwa do pokonania elektrykiem. Pustynia, ogromne przestrzenie, spore dystanse, brak opcji na ładowanie, a do tego potężny czołowy wiatr. Aby przejechać ten kraj, wszystko musiało zagrać jak w zegarku, zgodnie z planem, co do kilometra. Na początku był ostatni na naszej trasie szutrowy odcinek, po którym rozpoczęliśmy podróż najgorszym asfaltem, jakim jechałem. Jednak zdobyte przez całą podróż doświadczenia zaprocentowały i udało nam przejechać Saharę, stawiając w ten sposób kropkę nad i” – opisuje Arkady Paweł Fiedler.

Pokonanie Afryki było dla Nissana LEAF wymagające jednak przede wszystkim ze względu
na brak łatwego dostępu do elektryczności. Mimo tego, że liczbę stacji szybkiego ładowania można policzyć na palcach jednej ręki, dzięki precyzyjnemu planowaniu kontynent udało się pokonać bez znaczących przestojów. Było to możliwe dzięki umiejętnej jeździe samego podróżnika. Średnie zużycie energii wyniosło niewiele ponad 9 kWh na 100 km, co w praktyce pozwalało na regularne pokonywanie na pojedynczym ładowaniu dystansu przekraczającego 300 kilometrów, mimo że sugerowany zasięg pierwszej generacji Nissana LEAF to 250 kilometrów.

Wyprawa Arkadego Pawła Fiedlera pozwoliła nam z jednej strony obalić wiele stereotypów związanych z samochodami elektrycznymi, a z drugiej potwierdzić ich największe zalety, takie jak na przykład niezawodność. Przejazd przez Afrykę to chyba najlepszy dowód, że możliwości pojazdów zeroemisyjnych sięgają poza obrzeża aglomeracji. Ten, kto wcześniej mówił, że elektryk to auto wyłącznie do jazdy po mieście, musiał być mile zaskoczony, gdy usłyszał o ładowaniu Nissana LEAF na Saharze” – powiedziała Dorota Pajączkowska, PR Manager marki Nissan w Polsce.

Warto pamiętać, że African Explorer African Challenge nie kończy się, trochę wbrew nazwie, na samej Afryce. Po przeprawie promem z Czarnego Lądu na Stary Kontynent, Nissan LEAF pokona jeszcze kilka tysięcy kilometrów z krańców Europy do Polski. Wówczas cała misja, polegająca m.in. na promowaniu ekologicznego transportu, dobiegnie końca. Już teraz można jednak stwierdzić, że Arkady Paweł Fiedler dokonał wyjątkowego czynu – jako pierwszy człowiek w historii pokonał Afrykę samochodem elektrycznym.




Kolejne sukcesy Nissana w segmencie crossoverów

Co dziesiąty crossover zarejestrowany w Polsce w pierwszych czterech miesiącach 2018 roku to Nissan. Japoński producent odnotował 36,4% wzrostu sprzedaży w segmencie w porównywaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. Marka nie tylko utrzymuje pozycję lidera wśród crossoverów w Polsce, ale też stale zwiększa sprzedaż flagowego Nissana Qashqai. Od początku roku zarejestrowano 3562 egzemplarze bestsellerowego modelu, notując tym samym wzrost sprzedaży tego modelu o 31,1%.

W segmencie małych SUV-ów i crossoverów Nissan nie daje konkurencji żadnych szans – już w pierwszych czterech miesiącach 2018 roku wyprzedza dwie inne marki na podium o kolejno ponad 1000 oraz 2000 egzemplarzy. W tym czasie na polskie drogi wyjechało 5598 crossoverów Nissana, co przekłada się na 10,45% udziału w segmencie.

Tegoroczne wyniki sprzedaży to kontynuacja zeszłorocznych sukcesów, które umacniają naszą pozycję jako lidera w segmencie crossoverów na polskim rynku. Możemy śmiało powiedzieć, że nasze wieloletnie doświadczenie w tym obszarze przekłada się na zaufanie klientów, zarówno tych indywidualnych, jak i flotowych. Nowe generacje Nissana Qashqai oraz X-Trail idealnie wpisały się w ich potrzeby, czego efektem jest rosnąca popularność tych modeli na polskich drogach” – komentuje Paweł Powalski, dyrektor komunikacji Nissan Sales CEE.

Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego od stycznia do kwietnia 2018 roku najlepiej sprzedającym się crossoverem w Polsce był Nissan Qashqai (3562 rejestracji). Rosnącą popularnością cieszy się także Nissan X-Trail. Od początku roku zarejestrowano w Polsce 1311 egzemplarzy modelu, co oznacza wzrost o blisko 130% w porównaniu do pierwszych czterech miesięcy 2017 roku. Wzrost popularności obu crossoverów Nissana znacząco przekroczył średnią rynkową, wynoszącą 27,6%.




NOWY C4 SPACETOURER GRAND C4 SPACETOURER RIP CURL LIMITED EDITION

Citroën wraz z firmą Rip Curl zaprezentował modele C4 SpaceTourer oraz Grand C4 SpaceTourer w limitowanych edycjach. Reprezentują one wartości wyrażane przez obydwie marki – ducha przygód i ich wspólnego przeżywania. Po Citroënie C4 Cactus Rip Curl w limitowanej edycji, wprowadzonym w 2016 r. oraz modelu SpaceTourer Rip Curl Concept zaprezentowanym na Salonie Samochodowym we Frankfurcie w 2017 r., nowe edycje C4 SpaceTourer i Grand C4 SpaceTourer wyznaczają następny krok naprzód. Stanowią kolejny efekt współpracy z marką Rip Curl, tworzącej modne i nowoczesne produkty na wysokim poziomie technicznym. Podstawowe modele C4 SpaceTourer i Grand C4 SpaceTourer drugiej generacji (wcześniej sprzedawane pod nazwą C4 Picasso i Grand C4 Picasso) okazały się wielkim sukcesem, zyskując prawie 500 tysięcy nabywców dzięki swoim zaletom, takim jak styl, komfort i przestronność. Obecnie samochody te oferowane są w limitowanej edycji, opartej na atrakcyjnej linii wyposażenia „MoreLife”, dopasowanej do charakteru naszych czasów i wyrażającej ducha wolności i przygody. Citroëny C4 SpaceTourer oraz Grand C4 SpaceTourer Rip Curl są już dostępne w sprzedaży, a ich ceny zaczynają się od 91 190 zł (C4 SpaceTourer) i 93 190 zł (Grand C4 SpaceTourer).

Gamy modelowe C4 SpaceTourer i Grand C4 SpaceTourer, opracowane zgodnie z założeniami programu Citroën Advanced Comfort®, by zapewniać więcej przytulności, przestrzeni i komfortu podróży, zostają wzbogacone o nową edycję limitowaną, stworzoną wspólnie przez Citroëna i firmę Rip Curl – światowego lidera w dziedzinie produktów do surfingu. Łącząc po raz kolejny siły z Rip Curl – marką od 1969 r. kojarzoną ze światem surferów – Citroën w swoich modelach C4 SpaceTourer i Grand C4 SpaceTourer wysuwa na pierwszy plan charakter wyrażający ducha przygody. Nowe, limitowane wersje zachwycają swoją indywidualnością i ekspresją, adresowaną do ludzi stawiających w swoim stylu życia na relaks i przygodę. Taki charakter nowych modeli doskonale pasuje do wizerunku marki Rip Curl, założonej w Torquay w Australii.

Obydwie marki, inspirowane wspólnymi wartościami tworzenia i innowacji, łączy także ten sam entuzjazm dla przygody (przez Rip Curl określanej „The Search” – poszukiwaniem doskonałej fali), mający zachęcać nabywców do zbaczania z utartych szlaków. Współpraca obu marek nabiera pełnego znaczenia w modelach C4 SpaceTourer i Grand C4 SpaceTourer – samochodach przyjaznych, nastawionych na życie rodzinne i wspólne spędzanie czasu. Ich zasadnicze wartości – styl, komfort i przestronność – zyskują w tej edycji jeszcze więcej charakteru, dzięki doborowi kolorów i materiałów, które odróżniają je od aut z oferty podstawowej.




Wygodniej i bezpieczniej: Volkswagen ułatwia parkowanie

• asystent parkowania miał swoją premierę w 2006 roku, dzisiaj oferuje się go do wielu modeli marki Volkswagen
• precyzyjne parkowanie z pomocą systemu Park Assist 3.0

Codzienne poszukiwanie miejsca do parkowania kosztuje czas i nerwy. Gdy już miejsce się znajdzie, taki manewr mogą ułatwić czujniki parkowania – system asystujący oferowany przez Volkswagena już od 20 lat. Przez ten czas był on stale udoskonalany. Do akustycznych sygnałów ostrzegawczych dołączyły graficzne, a 12 lat temu Volkswagen jako pierwszy producent samochodów na świecie zaoferował system asystujący, w którym kierownica obraca się automatycznie. Najnowsza wersja tego systemu pozwala wjechać autem w wąskie miejsca parkingowe usytuowane równolegle lub prostopadle do jezdni, a jeśli trzeba potrafi też automatycznie przyhamować auto podczas tego manewru. Współczesny, dostępny w opcji Park Assist jest jednak tylko jednym z wielu systemów oferowanych do współczesnych modeli Volkswagena, które pomagają kierowcom w parkowaniu.

Po raz pierwszy ostrzegawczy dźwięk czujników parkowania można było usłyszeć w 1997 roku w Golfie czwartej generacji. Pierwszą pomoc przy parkowaniu świadczyły wtedy cztery ultradźwiękowe czujniki umieszczone w tylnym zderzaku. W 2005 roku, w Passacie B5, Volkswagen podwoił liczbę czujników stosując po cztery z przodu i z tyłu. Kolejnym krokiem było wprowadzenie w 2010 roku optycznego systemu parkowania (OPS). Pojawiające się na ekranie znaki graficzne w postaci kresek informowały kierowcę podczas manewrowania na parkingu w jak dużej odległości od przeszkody znajduje się pojazd. Zaledwie dwa lata później w Golfie zastosowano po raz pierwszy system OPS 360 stopni, który wskazywał przeszkody znajdujące się z każdej strony pojazdu.

Pionierem w dziedzinie systemów ułatwiających parkowanie Volkswagen okazał się kolejny raz 12 lat temu, gdy jako pierwszy producent samochodów opracował system, w którym kierownica obracała się automatycznie – dzięki temu manewr stał się jeszcze łatwiejszy, a życie kierowców wygodniejsze. W ramach tego systemu kierownica automatycznie wykonuje optymalne w danej sytuacji obroty ułatwiając precyzyjne wprowadzenie samochodu w wyznaczone miejsce. Ocenę tego, czy dane miejsce jest odpowiednio duże, żeby w nie wjechać, wskazanie punktu, z którego należy rozpocząć manewr oraz obroty kierownicą bierze na siebie „Park Assist” – całkowicie automatycznie. Kierowca musi jedynie operować pedałami hamulca i przyspieszenia. Dzięki stałemu udoskonalaniu „Park Assist” stawał się coraz bardziej wyrafinowanym systemem i dzisiaj potrafi wprowadzić samochód w naprawdę ciasne miejsca, w których kierowca niekorzystający z tego systemu zapewne sam nawet nie próbowałby wjechać.

Cztery lata po światowej premierze przeprowadzono pierwszą poważną aktualizację tego systemu. Update 2.0 sprawił, że manewr nie odbywał się już w dwóch krokach, lecz w kilku dzięki czemu stał się bardziej precyzyjny. Przed aktualizacją systemu – w odniesieniu do wielkości miejsca, w które był on w stanie wprowadzić auto – obowiązywała zasada: „długość samochodu plus 1,40 m”, po aktualizacji brzmiała ona: „długość samochodu plus 90 cm”. Dwa lata później system umożliwiał też parkowanie w miejscach prostopadłych do krawędzi jezdni. 12 czujników ultradźwiękowych umieszczonych w pojeździe dzięki coraz bardziej złożonym algorytmom potrafiło jeszcze dokładniej zmierzyć i ocenić odległość samochodu od przeszkody.

Współczesna wersja systemu (3.0) jest stosowana od 2015 roku i spełnia wszelkie życzenia kierowcy. Wystarcza już tylko 80 cm ponad długość auta, żeby wjechać w wolne miejsce – w takich warunkach większość kierowców w ogóle rezygnuje z samodzielnych prób parkowania. Możliwe jest też parkowanie przodem prostopadle do jezdni; działa także „hamulec awaryjny” – dzięki niemu, w granicach możliwości działania systemu, można uniknąć stłuczek parkingowych, albo co najmniej znacznie zmniejszyć wynikające z nich szkody.

W skrócie – rozwój systemów wspomagających parkowanie
1997 r. – pierwszy system z czterema czujnikami ultradźwiękowymi w
tylnym zderzaku samochodu
2005 r. – czujniki umieszczone z przodu i z tyłu auta
2006 r. – pierwszy na świecie asystent parkowania (Park Assist)
2010 r. – optyczny system parkowania (OPS)
2010 r. – Park Assist 2.0
2012 r. – system OPS 360 stopni
2012 r. – Park Assist 2.0 z możliwością parkowania prostopadle do jezdni
2015 r. – Park Assist 3.0




CO WYBIERAJĄ KLIENCI RENAULT? NOWOCZESNE TECHNOLOGIE, DWUKOLOROWE NADWOZIE I PRZESZKLONY DACH

W 2017 roku w Polsce zarejestrowano 28 023 samochody osobowe Renault. Klienci chętnie korzystają z oferowanych przez auta tej marki rozwiązań technologicznych, ważny jest dla nich także nowoczesny design czy wyposażenie – często decydują się na dwukolorowe nadwozie czy panoramiczny szklany dach. Jakie jeszcze mają preferencje?




MITSUBISHI Mitsubishi Pajero Limited Edition już w salonach

W polskich salonach Mitsubishi zadebiutowała specjalna wersja legendarnego modelu Pajero o nazwie Limited Edition.

Terenowy SUV Mitsubishi Pajero zyskał niebywałą sławę dzięki sukcesom w najtrudniejszym terenowym maratonie świata – rajdzie Dakar. Możliwości terenowe w połączeniu z komfortem, niezawodnością i dobrymi osiągami są gwarantowane dzięki solidnej konstrukcji Mitsubishi Pajero (rama zintegrowana z nadwoziem), mocnej, oszczędnej, wysokoprężnej, turbodoładowanej jednostce napędowej z układem wtryskowym Common Rail o pojemności 3.2 litra i mocy 190 KM oraz znakomitemu układowi napędu na 4 koła Super Select 4WD z blokadą tylnego mechanizmu różnicowego. Z silnikiem współpracuje inteligentna, automatyczna, pięciobiegowa skrzynia biegów INVECS-II (Innovative Vehicles Electronic Control System) z sekwencyjnym trybem “Sport Mode”, która dopasowuje się do stylu prowadzenia kierowcy i dobiera przełożenia odpowiednio do zapamiętanych danych. Ogromne możliwości w terenie dają znakomite parametry – 700 mm głębokość brodzenia, 45-stopniowy kąt pochylenia, 35-stopniowa zdolność wspinania czy 34,5-stopniowy kąt natarcia. Mitsubishi Pajero może holować przyczepy o masie 3500 kg. Na długiej liście standardowego wyposażenia Mitsubishi Pajero znajdują się światła dzienne LED, automatyczna klimatyzacja, skórzana tapicerka siedzeń wraz z pokrytą skórą kierownicą i gałką zmiany biegów, tempomat i zestaw Bluetooth ze sterowaniem w kierownicy, podgrzewane siedzenia kierowcy i pasażera, kamera cofania, elektrycznie sterowane okno dachowe oraz zestaw audio Rockford Fosgate.

Limitowana seria modelu Mitsubishi Pajero wyróżnia się emblematami na masce i tylnej klapie pojazdu a także nakładkami progowymi z przodu z i tyłu auta. Wersja Limited Edition Tech oferuje dodatkowo stację multimedialną Alpine ILX-702D. Specjalne wersje kosztują odpowiednio 229 990 zł i 234 990 zł.




Nocne jazdy testowe dla klientów Volkswagen Home

Volkswagen Home, który mieści się na warszawskiej Woli przy ul. Karolkowiej 30, znany jest jako wyjątkowe miejsce prezentowania i sprzedaży nowych Volkswagenów. Niedawno Volkswagen Home zasłynął również z organizowania nietypowych jazd testowych, w których klienci mogą brać udział wieczorem lub nawet w późnych godzinach nocnych. Sporo osób dopiero wtedy dysponuje wolnym czasem. Chętnych nie brakuje, a wyjątkowa jazda testowa zaczyna się zazwyczaj… pod domem klienta i prowadzi przez centrum stolicy. Na przejażdżkę można zabrać męża, żonę, dziecko czy psa. Na życzenie klientów samochody mogą być wyposażone w foteliki dla dzieci czy w matę zabezpieczającą do przewozu psów.

„Chętnych do nocnych jazd testowych nie brakuje. Każdego tygodnia realizujemy kilkanaście takich testów. Pomysł jazd testowych nocą zrodził się nie tylko z potrzeb klientów, którzy dopiero wieczorem dysponują wolnym czasem, ale również dlatego, że wtedy po Warszawie jeździ się dużo przyjemniej. Klienci mogą w praktyce poznać działanie i zalety większości systemów asystujących z „Dynamic Light Assist” na czele” – mówi Szymon Sobolewski, sprzedawca w Volkswagen Home.

Zaawansowane reflektory typu LED ze statyczną funkcją doświetlania zakrętów Volkswagen oferuje do niemal wszystkich swoich modeli – od Polo do Arteona. Dla większości z nich dostępny jest system „Dynamic Light Assist”, który na życzenie kierowcy, włącza światła drogowe na stałe, jeśli samochód porusza się z prędkością większą niż 60 km/h. Dzięki funkcji, która korzysta z danych pochodzących z kamery, system maksymalnie oświetla drogę nie oślepiając kierowców aut nadjeżdżających z przeciwka.




Renault Zoe R110 – ceny we Francji

Marka Renault opublikowała ceny Zoe R110 we Francji. Mocniejszą wersję elektrycznego modelu będzie można zamówić bez konieczności wynajmu akumulatorów. Cena Zoe R110 rozpoczyna się od 26.200 euro.

Podczas tegorocznego salonu samochodowego w Genewie marka Renault zaprezentowała model Zoe R110. Nowa wersja najpopularniejszego w Europie modelu elektrycznegoprzynosi ze sobą przede wszystkim nową, mocniejszą jednostkę napędową generującą 80 kW (ok. 110 KM). Silnik ma zbliżone wymiary i masę, ale jest mocniejszy od poprzedniej wersji o 12 kW czyli 16 KM. Moment obrotowy pozostał bez zmian i wynosi 225 Nm. Większa moc pojazdu poprawi dynamikę podczas jazdy z wyższymi prędkościami. Renault Zoe R110 potrafi rozpędzić się od 80 do 120 km/h w czasie 2 sekundy krótszym niż wersja poprzednia. Model ma całkiem atrakcyjny zasięg wynoszący ok. 300 km w zależności od warunków. Na rok 2018 Renault wprowadziło także nową purpurową wersję kolorystyczną Zoe z lakierem Blueberry Purple.

Renault Zoe R110 można już zamawiać we Francji. Cena najmocniejszej wersji modelu rozpoczyna się od 26.200 euro za wersję Intens oraz 28.600 euro za wariant Edition One. Do tej pory Renault oferowało model wyłącznie z opcją leasingu akumulatorów. Od roku 2018 we Francji pojawiła się także opcja zakupu samochodu wraz z zestawem baterii, który wyceniono na 8.900 euro. Klienci mogą również pozostać przy opcji wynajmu, wówczas cena za akumulator wynosi 69 euro na miesiąc przy 7500 km przejechanych rocznie lub 119 euro na miesiąc przy limicie kilometrów 20000 na rok.

Ceny Renault Zoe we Francji (nie obejmują ceny akumulatorów):

Renault Zoe R90 Life: 23.700€
Renault Zoe R90 Zen: 25.100€
Renault Zoe Q90 Life: 24.200€
Renault Zoe Q90 Zen: 25.600€
Renault Zoe Q90 Intens: 26.400€
Renault Zoe Q90 Edition One: 28.800€

Renault Zoe R110 Intens: 26.200€
Renault Zoe R110 Edition One: 28.600€




Dacia Sandero Stepway TCe 90 – najtańszy crossover na rynku

Wyżej zawieszone miejskie pojazdy cały czas w formie i bez względu na to czy nam się to podoba, czy nie, ich popularność nie maleje. Swoją propozycję w segmencie ma również marka Dacia, co oznacza, że bez mocnego nadszarpnięcia domowego budżetu, możemy pozwolić sobie na nowy samochód. Model, o którym mowa to Dacia Sandero Stepway, która trafiła do naszych redakcyjnych testów.

W porównaniu do Sandero bez oznaczenia Stepway, model został położony wyżej nad asfaltem, a nadwozie dostało miły prezent w postaci błyszczącego niebieskiego lakieru (tutaj jako dodatkowa opcja), który dodał nieco kontrastu do wiosennej rzeczywistości, która podczas testu miała jeszcze szaro-bure zabarwienie. Aby charakter crosovera mógł być w pełni zachowany, dodano ochronne nakładki na nadkola, osłony zderzaków oraz relingi dachowe. Dacia może nie kłuje w oczy awangardą, jak niektóre konkurencyjne pojazdy, zwłaszcza ostatnie propozycje od marki Citroen, Hyundai i Kia, ale przecież celem Dacii nie jest szokowanie designem, raczej atrakcyjną ceną. Mimo to na model patrzy się z dużą przyjemnością.

Pod maską umieszczono benzynowy silnik TCe o pojemności 0,9 litra generujący 90 KM mocy oraz 140 Nm maksymalnego momentu obrotowego dostępnego przy 2250 obr/min. Jest to bazowa jednostka dla Sandero Stepway. Być może na papierze dane nie wyglądają specjalnie zachęcająco, ale podczas jazdy tym samochodem niejednokrotnie możemy się zdziwić, ile Sandero ma w sobie pary. Jednostka pozwala na przyzwoitą dynamikę jazdy, a jeśli trzeba gwałtowniej potraktować prawy pedał, możemy liczyć, że spotka się to z właściwą reakcją na drodze. Nawet z trzema dorosłymi osobami na pokładzie pojazd nie miał specjalnych trudności z włączeniem się do ruchu, wyprzedzaniem czy płynnością jazdy. Aby wskazówka prędkościomierza zawiesiła się na 100 km/h potrzeba 11,1 sekundy, a maksymalnie potrafi dotrzeć do wartości 168 km/h.

Silnik został sprzężony z 5-biegową manualną przekładnią, która w czasie testu działała z poprawną precyzją, a kolejne biegi wskakiwały bez zająknięcia i specjalnego angażowania siły mięśni. Jedynie przy dłuższej jeździe z prędkościami autostradowymi brakowało wyższego przełożenia. Po przejechaniu 713 km komputer pokazał średnie spalanie na poziomie 7,3 l/100 km, aczkolwiek nie staraliśmy się jeździć specjalnie eco. Próbowaliśmy raczej wycisnąć z pojazdu jak najwięcej dynamiki. Dane na stronie producenta mówią o 5,1 l/100 km w cyklu mieszanym. W samochodzie znalazł się system Start&Stop dla zmniejszenia apetytu jednostki napędowej. System błyskawicznie aktywował pojazd, by zakończyć postój na światłach.

Samochód służył głównie do jazdy z prędkościami autostradowymi, które nie są ulubionym środowiskiem Sandero Stepway. W okolicach 120-140 km/h odczuwalne staje się lekkie kołysanie nadwozia, zwłaszcza przy zmianie pasa. Bardziej przyjaznym otoczeniem dla rumuńsko-francuskiego crossovera jest miasto i spokojniejsza trasa. Sandero nie boi się za to typowo polskich dróg. Zawieszenie jest całkiem miękkie i dzielnie znosi wymagającą remontu nawierzchnię oraz dziury, które nie powinny specjalnie dokuczać pasażerom znajdującym się na pokładzie.

Prosto i przestronnie

Wnętrze modelu nie należy do skomplikowanych, ani nie grzeszy nadmiarem ozdobników, które właściwie na błyszczącym plastiku wokół ekranu, uchwytach drzwi oraz logo Stepway na oparciach foteli i kierownicy się kończą. Pozycja kierowcy jest wysoka i wygodna, choć przy dłuższych trasach może brakować większego podparcia bocznego i lędźwiowego. Wyciszenie modelu znajduje się na poziomie dobrym. Odgłos silnika nie powinien dawać nam się we znaki, z kolei pęd powietrza może dokuczać przy prędkości od 110 km/h.

Do obsługi multimediów posłużył system Media Nav Evolution z dotykowym ekranem o przekątnej 7 cali. Eksploatacja nie wymaga studiowania ksiąg instrukcji obsługi, system jest nieskomplikowany i działa poprawnie. Od czasu do czasu zdarzało się tylko, że dotykowy wyświetlacz nie reagował z pożądaną szybkością lub trzeba było wznawiać komendy. W zasięgu ręki kierowcy znajdziemy najpotrzebniejsze funkcje, gniazda, a także schowki i podstawki. Nasz Smartfon ulokujemy w „wykrojonej wnęce” pod przednią szybą samochodu.

Miejsc do przechowywania drobnych przedmiotów jest w Sandero Stepway pod dostatkiem, tak jak i przestrzeni. Podczas jazdy wciąż zastanawiało mnie, skąd w tak niewielkim gabarytowo pojeździe wygospodarowano jej aż tyle. Bez obaw o swoje głowy i kolana samochodem odbędą podróż cztery dorosłe osoby, także osobnicy hojniej obdarzeni wzrostem nie będą narzekać. Przestronność to również domena bagażnika. Gdy udamy się do galerii handlowej, nawet wielkie zakupy z łatwością zmieszczą się pod tylną klapą. Pojemność bagażnika wynosi 320 dm3. Jeśli promocje skusiły nas odrobinę za bardzo, możemy powiększyć tę przestrzeń do maksymalnych 1200 dm3 poprzez złożenie oparć tylnych foteli. Klapa podnosi się wysoko, a po prawej i lewej stronie bagażnika znajdziemy haczyki, które zabezpieczą niesforne reklamówki przed przewracaniem.

Najtańszy wśród crossoverów

Fakt, że crossovery stały się modne, skłania producentów do lepszej wyceny swoich samochodów. Są one po prostu droższe od swoich niżej położonych braci. Różnicę widać, gdy porównamy ceny Dacii Sandero wynoszącej 29 900 zł za bazową wersję i Sandero Stepway startującej od 46 300 zł. Crossover ma wprawdzie mocniejszy silnik i jest lepiej wyposażony, ale rozbieżność i tak jest duża. Być może brzmi to odrobinę jak marketingowa gadanina, ale w przypadku Dacii nie musimy się martwić, że przepłacimy. Sandero Stepway wraz ze wszystkimi dodatkami, które otrzymaliśmy na pokładzie testowanego egzemplarza, został wyceniony na 51 250 zł. Wspomniane opcje to: kamera cofania z systemem wspomagania parkowania tyłem (1500 zł), system Media Nav Evolution (950 zł), mapa Europy Wschodniej – wersja rozszerzona (300 zł), koło zapasowe/dojazdowe 15” (400 zł) oraz lakier metalizowany, za który trzeba zapłacić 1800 zł.

Jak w kwestii ceny prezentuje się konkurencja? Sandero Stepway o długości 4089 mm jest jedną najmniejszych i zarazem najtańszą propozycją wśród crossoverów obecnych na polskim rynku. Za obecnego dosyć długo w ofercie, ale wciąż wyróżniającego się Nissana Juke, zapłacimy przynajmniej 55 900 zł, ciekawie wyglądająca Kia Stonic to koszt 60 990 zł, natomiast oryginalny Hyundai Kona to już spory wydatek prawie 70 tys. zł. Wszystkie podane kwoty, to ceny bazowe i jeśli zależy nam na przyzwoitym wyposażeniu, musimy do nich dopłacić. Dobrego cenowego konkurenta trudno znaleźć również wśród francuskich producentów. Peugeot 2008 kosztuje 63 400 zł, a cena sprytnego Renault Captura startuje od 58 500 zł. Najbardziej zbliżony cenowo wydaje się Citroen C3 Aircross, który w polskich salonach został wyceniony na 52 900 zł.

Wady, zalety

Jeśli szukamy samochodu należącego do modnej grupy miejskich crossoverów, który przetransportuje nas z miejsca z na miejsce i nie przyprawi o ból głowy ceną, to Sandero Stepway wydaje się być wyborem idealnym. Do zalet tego miejskiego pojazdu możemy zaliczyć niezwykle przestronne wnętrze, które ociera się o wyższy segment, prostą obsługę oraz jednostkę napędową dostarczającą płynnej jazdy. Jest to również najtańszy pojazd w swojej klasie na polskim rynku. Minusem jest mało nowoczesne wnętrze, momentami zbyt powolne działanie systemu multimedialnego oraz niestabilności nadwozia przy wyższych prędkościach.

 

Tekst, zdjęcia: Małgorzata Kozikowska




Genewa 2018 – co pokazuje Dacia

Kontynuujemy cykl naszych relacji z Salonu Samochodowego w Genewie. Co pokazuje Dacia w halach Palexpo zlokalizowanych praktycznie tuż przy genewskim lotnisku? Cóż – jakichś spektakularnych nowości na stoisku rumuńskiej marki wchodzącej w skład Grupy Renault nie ma, ale to tylko dlatego, że Dacia jest świeżo po zmianach modelowych.

Najświeższym, co pokazuje Dacia w Genewie, jest nowy Duster. Druga generacja bestsellerowego SUV-a miała światową premierę podczas ubiegłorocznych targów we Frankfurcie. To było już prawie pół roku temu, ale najświeższa wersja SUV-a Dacii nie na wszystkie rynki jeszcze trafiła. Nic więc dziwnego, że na salonie w Genewie Duster robi za gwiazdę stoiska.

Dacia Duster drugiej generacji wygląda ciekawiej. Ma też zauważalnie bogatsze wyposażenie. Samochód otrzymał elementy dotychczas w nim niedostępne. To m.in. automatyczna klimatyzacja, kamery dookólne, czy system bezkluczykowy. W znacznym stopniu zmieniono deskę rozdzielczą. Dotykowy ekran przeniesiono wyżej, dzięki czemu zerkanie na niego nie wiąże się już z bardzo mocnym odrywaniem wzroku od sytuacji na drodze.

Kokpit jest dojrzalszy, wykonany z lepszych materiałów, choć nie jest to jeszcze poziom wielu droższych marek. Cóż – bardzo atrakcyjna cena nie bierze się znikąd. Gdzieś trzeba zaoszczędzić. Ważne, że materiały są wystarczająco estetyczne i z pewnością będą dość trwałe. A że ceny niemal utrzymano na poziomie poprzedniego modelu (niektóre wersje delikatnie zdrożały, inne lekko staniały, część pozostała bez zmian), więc można spokojnie przymknąć oczy na drobne niedoskonałości.

Zresztą wielu użytkowników Dacii jest w pełni świadomych pewnych ograniczeń związanych z wybranymi autami. Co ważniejsze – decydowali się na to świadomie. A to postawa o wiele rozsądniejsza, niż to, co przez parę lat prezentowała niemała grupa polskich dziennikarzy. Krytykowali Dacię za to, co było jej nieodłączną cechą. Za drobną siermiężność, za świadome stosowanie tanich, ale trwałych materiałów wykończeniowych, czy niewyszukaną, ale zamierzoną stylistykę. Klienci zaakceptowali Dacię taką, jaka miała być. Liczni dziennikarze się na to przez lata zdobyć nie potrafili.

Sukces sprzedażowy Dacii na kilkudziesięciu rynkach, na których jest oferowana, musiał zweryfikować podejście żurnalistów. Dziś Duster, nawet ten pierwszej generacji, jest powszechnie chwalony. Jego druga generacja zdobywa takie plusy w wielu testach, że aż w to nie wierzę. Ba – uważam, że deska rozdzielcza wcale nie jest taka rewelacyjna, jak ją niektórzy opisują! Owszem, jest OK, ale nie przesadzałbym z zachwytami. To wciąż ta sama dobra, solidna, ale rozsądna cenowo Dacia. Samochód bardzo solidny, ale i tani. I to widać. Przy czym nie traktujcie tego jako krytyki. Ja bardzo cenię Dacię za to, co zrobiła. Twierdzę, że te samochody są bardzo dobre, niczego nie udają, są bezpretensjonalne. Ale jak czasem czytam, jaki to rzekomo skok stanowi druga generacja Dustera wobec pierwszej, to pusty śmiech mnie zbiera. Owszem, widać poprawę, ale to raczej ewolucja, a nie rewolucja.

Zresztą popatrzcie sami:

Dacia Duster, to dzielny samochód i uważam, że jeśli ktoś naprawdę potrzebuje SUV-a, to powinien rozpatrzyć tę propozycję. No chyba, że chce kłuć w oczy sąsiadów. Z drugiej strony jednak czyż bardziej ruszycie im nerwa drogim samochodem, czy autem, na które jakiś czas temu trzeba było czekać nawet pół roku? wink Dziś zamówienia są realizowane szybciej, acz nie wiem, jaki jest realny czas oczekiwania na drugą generację. Z tego, co wiem, zamówień przybywa dosłownie z dnia na dzień. Druga generacja Dustera zdecydowanie spodobała się polskim klientom. Czy można się temu dziwić? Chyba nie:

Ale Dacia, to nie tylko Duster. W różnych krajach różnie się to układa, ale nie wszędzie SUV jest najlepiej sprzedającym się modelem tej marki. Są rynki, gdzie bestsellerem jest na przykład Sandero. Sandero oferowane zarówno jako miejski, czy może subkompaktowy hatchback, jak i Sandero Stepway pełniący rolę crossovera. Sandero Stepway jest zwykle dobrze wyposażone, ma lekko podniesione nadwozie i pakiet stylistyczny charakterystyczny dla crossoverów właśnie.

W niektórych krajach wciąż bardzo dobrze sprzedaje się Logan. Zwłaszcza, że ma bardzo praktyczną odmianę MCV – przestronne kombi, które nie boi się naprawdę sporych ładunków. Logan MCV oferowany jest również w wersji Stepway. Taką właśnie odmianę pokazuje Dacia w Genewie. Auto wygląda dobrze, również ma zwiększony prześwit i plastikowe osłony w nadkolach.

Inny funkcjonalny model, który pokazuje Dacia w Genewie, to Dokker. Ten przestronny kombivan oferuje dużą przestrzeń ładunkową, przestronne wnętrze dla pięciorga pasażerów i wiele rozwiązań charakterystycznych do niedawna dla droższych konstrukcji. Brakuje wprawdzie wciąż kieszeni w tylnych, przesuwnych drzwiach, ale można liczyć na stoliki w oparciach przednich foteli. Nie brakuje schowków w przedniej części kabiny, w tym dużej półki nad głowami kierowcy i pasażera. Wyposażenie funkcjonalne zapewnia – jak to u Dacii – wszystko to, co jest przydatne na co dzień. Wodotrysków nie ma, ale i klienci marki Rzadko ich oczekują. Dokker ma dwuskrzydłowe drzwi tylne, przy czym lewe są nieco szersze. Prawe można otworzyć dopiero po otwarciu lewych.

Jeśli ktoś bardzo chciałby nowego minivana, to Dacia znowu ma coś w ofercie. Nie trzeba wydawać blisko 100.000 zł, albo nawet przekraczać tej kwoty. Na rynku jest bowiem Dacia Lodgy. Nie jest to model świetnie się sprzedający, a wielu dziennikarzy uśmiercało już Lodgy na łamach swoich tytułów. Auto jednak wciąż jest na rynku, a jeden egzemplarz pokazuje Dacia w Palexpo. Lodgy może nie ma idealnych proporcji, a jej koła mogą się wydawać odrobinę za małe, ale z roli kompaktowego minivana z pewnością wywiąże się dobrze. To przestronne auto wyposażone w to, co najważniejsze podczas rodzinnych podróży. Ma przy tym komfortowe zawieszenie, które wielu żurnalistów krytykuje. Dlaczego? Bo nie zapewnia sportowych wrażeń. A czy Porsche 911 zapewnia komfort? Nie! Nie do tego zostało stworzone. Tak, jak Dacia nie została stworzona do sportu.

Dacia znalazła na swoje „nowożytne” modele już przeszło pięć milionów klientów. Ludzie w kilkudziesięciu krajach docenili samochody tej marki. Mnóstwo klientów pokazało gest Kozakiewicza markom, które cenią się wysoko niekoniecznie wiele oferując za dużą kasę. Dacia była tez dla wielu osób pierwszym nowym samochodem. Ze swoimi przystępnymi cenami pozwoliła wielu ludziom wreszcie przestać kupować używki z niewiadomą przeszłością. W ten sposób wiele osób nabyło swój pierwszy nowy i bezpieczny samochód. Acz wymagało to od nich sporej odwagi i nonkonformistycznej postawy. I za to Was cenię i szanuję, drodzy Państwo!

(http://www.francuskie.pl)




Test: Renault Kadjar 1.6 TCe 160 – w czym jest naj?

Słowo najmocniejszy potrafi wywołać grymas zadowolenia, ale czy jazda tym „naj” również spotka się z podobną reakcją na naszej twarzy? Sprawdziliśmy testując Renault Kadjar z benzynową jednostką 1.6 TCe o mocy 160 KM, czyli najmocniejszą wersją tego modelu w ofercie.

„Naj” w przypadku mocy kojarzy się wysokimi wartościami i dwójka z przodu byłaby w tym przypadku jak najbardziej adekwatna. Na myśl przychodzi chociażby 1.8 TCe 225 z modelu Espace. Najmocniejszemu w ofercie Renault Kadjar do tej dwójki z przodu jeszcze troszeczkę brakuje, ale 160 KM (będąc drobiazgowym 163 KM), które pochodzą z benzynowej jednostki TCe, brzmi całkiem przyzwoicie. Silnik dołączył do oferty w 2017 roku, a samochód w niego wyposażony na początku tego roku trafił do naszej redakcji. Wspomniane maksimum mocy jest dostępne przy 5.200 obr/min. Do tego dochodzi jeszcze maksymalny moment obrotowy o wartości 240 Nm dostępny przy 2.000 obr./min.

Po tygodniowym obcowaniu z pojazdem, możemy spokojnie stwierdzić, że zasoby, jakie oferuje silnik 1.6 TCe 160 wystarczą nam, by komfortowo poruszać się po drogach szybkiego ruchu i zapewnić płynne, w miarę dynamiczne przyspieszenie. Jednostka pracuje równo i cicho, a czas potrzebny, by wskazówka prędkościomierza dotarła do pierwszej setki, wynosi 9,2 sekundy. Wskazówka zatrzyma się na nieosiągalnej dla polskich przepisów wartości maksymalnej 205 km/h. Jednostka jest elastyczna i nie zawiedzie nas podczas wyprzedzania. Mimo statusu „naj”, nie jest to jednak silnik, który pozwoli wcisnąć kierowcę w fotel przy każdym mocniejszym wdepnięciu pedału gazu. Jednostka współpracowała z sześciobiegową manualną przekładnią, która radzi sobie lekko i dosyć precyzyjnie, aczkolwiek nieco krótsze prowadzenie lewarka byłoby w przypadku tego samochodu wygodniejsze. Kadjar 1.6 TCe 160 zapewni komfortową podróż na trasie.

SUV – samochód do wszystkiego?

Segment SUV raczej nie powstał z myślą o wykorzystaniu pojazdu w miejskim gąszczu. Pojazdy te są modne, ładne i wygodne, chciałoby się wręcz rzec, że „do wszystkiego” i do wszystkiego muszą właścicielom służyć. Sądząc po liczbie SUV-ów zaparkowanych pod szklanymi biurowcami w centrach dużych miast, chcąc nie chcąc, SUV-y jeżdżą nie tylko na trasie czy bardziej przystępnych bezdrożach, ale także w zatłoczonych miastach. Są chętnie wybierane, nawet jeśli wyjazd poza asfalt ma miejsce raz do roku, a trudniejsze warunki nawierzchni, to tylko dwa progi zwalniające znajdujące się w drodze do pracy i z powrotem oraz parę dziur w nawierzchni. Testowany egzemplarz nie posiadał napędu 4×4, z którym SUV-y nieodłącznie się kojarzą, aczkolwiek na trasie i w mieście, gdzie nim podróżowaliśmy, jakoś nam jego brak specjalnie nie doskwierał.

W samochodzie siedzimy wysoko i mamy dobry widok na to, co dzieje się wokół pojazdu. Przy parkowaniu pomocna okazuje się kamera cofania oraz system ostrzegający przed obiektem znajdującym się w martwym polu, które znajdowały się na pokładzie testowanego egzemplarza jako dodatkowa opcja. Podczas pokonywania wąskich uliczek czy nieprzystępnych parkingów sygnał dźwiękowy zaalarmuje, gdy za bardzo zbliżmy się do samochodu lub słupka. Kadjar został wyposażony również w funkcję wspomagania parkowania, który ułatwia ustawienie pojazdu w miejscu parkingowym, które jest wydzielone białymi liniami.

SUV Renault jest samochodem, na który spojrzymy z przyjemnością. Odstaje od innych samochodów, oczywiście w pozytywnym sensie tego słowa znaczeniu. Wnętrze również wywarło pozytywne wrażenie. Zostało wykończone tapicerką materiałową połączoną z obiciami skórzanymi. Jest miło dla oka, dotyku i całkiem przytulnie. Ten przytulny charakter potęguje obecność szklanego dachu, przez który dostawały się nieliczne tej zimy promienie słońca, których mieliśmy szczęście doświadczyć podczas testu. Podróż umili zainstalowane na pokładzie nagłośnienie marki Bose. Osobom wyczulonym na dźwięki mogą przeszkadzać ciche piski dochodzące do naszych uszu podczas pokonywania nierówności. Nie będzie niepokoił natomiast ani dźwięk silnika, ani odgłosy dochodzące z zewnątrz, izolacja akustyczna jest tutaj na wysokim poziomie.  

Przestrzeni za kółkiem jest wystarczająco zarówno dla osób niższych, które docenią wyższą pozycję za kierownicą, jak i tych hojniej obdarzonych wzrostem, którzy z kolei pochwalą ilość miejsca nad głową. Nie zabraknie jej również na tylnej kanapie. Wygodnie i bez pogniecionych kolan mogą podróżować tym SUV-em cztery dorosłe osoby. Fotel kierowcy zapewnia dobre podparcie lędźwiowe, na podparcie boczne również nie powinniśmy narzekać. Dosyć miękko zestrojone zawieszenie pozwala na komfortowe pokonywanie progów zwalniających oraz mniejszych i średnich nierówności dróg. Przy gwałtowniejszym wchodzeniu w zakręty można odczuć lekkie kołysanie nadwozia.

Miejsce za kierownicą jest ergonomiczne, 7-calowy ekran systemu multimedialnego z systemem R-Link oraz wszystkie niezbędne przyciski znajdują się w zasięgu ręki. Wyświetlacz jest czytelny, a jego obsługa nieskomplikowana. W samochodzie nie zabrakło również schowków i półeczek na drobne przedmioty, butelki z wodą oraz podstawowe wyposażenie o poranku: kubek z kawą. Na konsoli środkowej wygospodarowano sporo miejsca na podstawkę na smartfon. Odłożymy na nią nawet większe urządzenia, w każdym razie mój telefon pasował na wymiar. Dużo miejsca znajdziemy również w bagażniku. Pod tylną klapą zapakujemy 472 litry siatek z supermarketu, a po złożeniu tylnych foteli nawet 1.478 litrów. Dostęp do bagażnika jest łatwy, podłoga płaska, a klapa otwierana wysoko.

Samochód w naszych rękach pokonał 707 km głównie po drogach szybkiego ruchu, ale pojeździliśmy także po mieście. Na koniec testu komputer informował o średnim spalaniu na poziomie 7,7 l/100 km przy niezbyt agresywnym traktowaniu. Średni apetyt na paliwo podawany przez producenta dla tej wersji Kadjara wynosi 6,2 l/100 km.

Za ile kupimy Renault Kadjar 1.6 TCe 160?

Najtańszy Kadjar z bazową jednostką napędową kosztuje 77.900 zł. Za pojazd z silnikiem 1.6 TCe 160 zapłacimy przynajmniej 97.500 zł, a jeśli zależy nam na wersji Bose, która trafiła do naszych redakcyjnych testów, to będziemy musieli wyłożyć 105.500 zł lub ponad 115 tys. zł z uwzględnieniem dodatkowego wyposażenia samochodu, które znalazło się w testowanym egzemplarzu:

  • Pakiet Techno Premium (aktywny system wspomagania nagłego hamowania + system wspomagania parkowania „Easy Park Assist” z kamerą cofania + system wspomagania parkowania przód/tył/bok + system kontroli martwego pola) – 3.500 zł
  • Pakiet Zimowy (fotele przednie podgrzewane + szyba przednia podgrzewana + spryskiwacze reflektorów) – 1.600 zł
  • Dach panoramiczny, stały – 2.450 zł
  • Lakier metalizowany specjalny Czerwony Flamme – 2.200 zł

Bez względu na to, czy będzie przeznaczony na miejskie, czy pozamiejskie drogi, Kadjar pozostaje komfortowym samochodem dla rodziny pozwalającym na płynną, swobodną jazdę. Na plus w Renault Kadjar zasługuje komfortowe, atrakcyjne wnętrze, sporo przestrzeni oraz izolacja akustyczna, minusem jest niedoskonałe spasowanie elementów, które powodują piski podczas jazdy.

Małgorzata Kozikowska




Audi Night – ekskluzywny, przedpremierowy pokaz modelu Audi Aicon

Dzisiejszego wieczoru, we wnętrzu Starego Browaru w Poznaniu, odbył się przedpremierowy, ekskluzywny pokaz koncepcyjnego, elektrycznego i autonomicznego pojazdu spod znaku czterech pierścieni – Audi Aicon. Gościem pokazu był Bogusław Paruch – stylista zatrudniony w AUDI AG, odpowiedzialny za kształt i wygląd zewnętrzny tego niecodziennego samochodu.




Arkady Paweł Fiedler i Nissan LEAF zdobyli równik!

Dużo wybojów, ogromne ilości czerwonego pyłu i brak miejsc do ładowania auta. Kilkusetkilometrowy odcinek między miastami Dolisie w Kongo a Ndende w Gabonie okazał się pierwszym tak dużym wyzwaniem dla Electric Explorer African Challenge. Arkady Paweł Fiedler, fotograf Albert Wójtowicz i ich towarzysz na czterech kołach, elektryczny Nissan LEAF, odnieśli jednak pełen sukces. Pokonali jeden z najtrudniejszych etapów elektrycznej przygody, a za nimi już 1/3 całej trasy!

Pionierska próba przejechania stuprocentowo elektrycznym samochodem przez Afrykę rozpoczęła się w lutym w Republice Południowej Afryki. Znakomite drogi i dobra infrastruktura sprawiły, że podróż przez RPA i kolejną na trasie Namibię była stosunkowo prosta i przyjemna. Schody, i to niemal dosłownie, rozpoczęły się w Angoli. Górzysty kraj wymagał bowiem od Nissana LEAF umiejętności efektywnej „wspinaczki”. Tym bardziej niesamowity jest fakt, że właśnie tu udało się pobić rekord wyprawy jeśli chodzi o pokonany dystans na jednym ładowaniu. Załadowany po brzegi, zeroemisyjny Nissan LEAF pierwszej generacji, wspinając się w górę na wysokości przekraczające 2000 m n.p.m., przejechał aż 278 kilometrów!

To niesamowity wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności. Byliśmy zmuszeni podjąć tę próbę, ponieważ po drodze… nie było prądu na doładowanie. Nie znaleźliśmy także miejsca, w którym można było zatrzymać się na noc. Rekord został pobity przy jeździe nieprzekraczającej 60 km/h, by osiągnąć maksymalne możliwości auta. Angola to nie jest kraj łatwy dla samochodu na prąd, bo instalacje elektryczne są przestarzałe. Można z nich pobierać prąd o natężeniu maksymalnie sześciu amperów, a dodatkowo – brakuje uziemienia i często tego prądu zwyczajnie… nie ma. Za to Angolczycy są wyjątkowo przyjaźni i pomocni. LEAF to pierwszy samochód elektryczny, który dotarł do tego kraju, więc przyjmowali go z dużym zaciekawieniem. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę, bo przyroda jest zachwycająca” – relacjonował Arkady Paweł Fiedler w swoich mediach społecznościowych.

Ponad 5000 kilometrów pełnych wyzwań. Arkady Paweł Fiedler i Nissan LEAF zdobyli równik!

Po Angoli przyszedł czas na Demokratyczną Republikę Konga, gdzie droga, choć bardzo krótka, była jeszcze trudniejsza ze względu na mniejszą liczbę miejsc, w których można ładować samochód. W następnym kraju – Kongu – podróżników przywitały idealne drogi asfaltowe przecinające bujną puszczę. Pożegnał ich natomiast gruntowy trakt pełen dziur i wybojów. W kongijskim mieście Dolisie rozpoczął się bowiem jeden z najtrudniejszych etapów wyprawy, ciągnący się do gabońskiego miasta Ndende. To łącznie 280 kilometrów wymagającej drogi bez dostępu do sieci elektrycznej. Arkademu Pawłowi Fiedlerowi tylko dwukrotnie udało się podładować Nissana LEAF.

Wielokrotnie mówiono nam, że droga między Dolisie a Ndende jest niemożliwa do pokonania nisko zawieszonym i obciążonym bagażami LEAF-em. Można zatem powiedzieć, że… udało się i dokonaliśmy niemożliwego! LEAF całą trasę pokonał o własnych siłach, choć nie obyło się bez wyzwań. Po największych nocnych ulewach samochód dostał mocno „w kość”, bo wówczas musieliśmy się przeprawiać przez ogromne kałuże. Mieliśmy jechać konwojem za kierowcami ciężarówek, ale szybko zniknęli za horyzontem. Zdziwili się jednak, gdy po kilku godzinach wyprzedziliśmy ich, stojących w błocie” – kontynuował opowieść podróżnik.

Ostatecznie ten wymagający odcinek Electric Explorer African Challenge udało się przebyć w 4 dni. W międzyczasie wyprawa przekroczyła równik, a później – dotarła do Kamerunu, gdzie Arkady Paweł Fiedler, Albert Wójtowicz i Nissan LEAF zamierzają poświęcić więcej czasu na spokojniejsze i bardziej metodyczne zwiedzanie niż do tej pory. Dzięki temu – dosłownie i w przenośni – z pewnością uda im się naładować akumulatory na resztę wyprawy.




Przyjmowanie zamówień na wersję produkcyjną modelu Urban EV Concept ruszy na początku 2019 roku

 

  • Zamówienia na wersję produkcyjną modelu Urban EV Concept będzie można składać od początku 2019 roku
  • Nowy model będzie pierwszym, sprzedawanym w Europie, masowo produkowanym samochodem elektrycznym Hondy, zasilanym wyłącznie energią z baterii

Podczas konferencji prasowej pierwszego dnia Salonu Motoryzacyjnego w Genewie, Honda ogłosiła, że na początku 2019 roku rozpocznie przyjmowanie zamówień na wersję seryjną prezentowanego konceptu Urban EV.

Wiceprezes Honda Motor Europe, Philip Ross, przemawiając na konferencji prasowej podczas genewskiego salonu samochodowego, ogłosił: „Wersja produkcyjna świetnie przyjętego konceptu trafi do europejskich klientów pod koniec 2019 roku, a w odpowiedzi na duże zainteresowanie modelem, postanowiliśmy otworzyć listy zamówień na miejski pojazd elektryczny już na początku przyszłego roku.”

 

Urban EV Concept

Urban EV Concept zapowiada pierwszy masowo produkowany samochód elektryczny Hondy, zasilany wyłącznie energią z baterii, który trafi do klientów w Europie. Stylizacja konceptu odzwierciedla połączenie prostoty i wyrafinowania. Wąskie słupki A kończą szeroką przednią szybę, która wydaje się obejmować cały przód kabiny pasażerskiej.

Czwórka pasażerów podróżuje w komfortowych fotelach, które wykończono odmiennymi materiałami, tworząc klimat saloniku. Fotele przedniego rzędu obszyto naturalną szarą tkaniną i ozdobiono współczesnymi akcentami z drewna. Deskę rozdzielczą wypełnia panoramiczny, obejmujący kabinę ekran rozciągający się do drzwi. Wyświetlacz w desce rozdzielczej pokazuje szereg informacji o stanie auta, podczas gdy będące jego przedłużeniem ekrany drzwi spełniają funkcję wstecznych lusterek emitujących obraz z kamer.

Urban EV Concept jest eksponowany na stoisku Hondy na Geneva Motor Show 2018 w dniach 8-18 marca.




Samochody elektryczne – co warto wiedzieć? (cz.3)

W ostatniej części naszego poradnika o samochodach elektrycznych skupiamy się na kwestiach praktycznych: co konkretnie da nam tego typu napęd poza ochroną środowiska i znacznie niższymi kosztami eksploatacji samochodu?

Koncepcyjna ŠKODA VISION E może dzięki temu pochwalić się obecnością dwóch przedziałów bagażowych – jednym tradycyjnie zlokalizowanym pod pokrywą bagażnika oraz drugim, pod maską z przodu, gdzie zwykle starcza miejsca tylko na motor.

Czy wszystkie samochody elektryczne wyposażone są w systemy jazdy autonomicznej? Czym w ogóle jest jazda autonomiczna?

Boom na pojazdy elektryczne oraz autonomiczne nastąpił w tym samym czasie, ale są to dwie zupełnie niezwiązane ze sobą technologie. Samochody z silnikami spalinowymi mogą być wyposażone w rozwiązania autonomizujące prowadzenie, a elektryczne wcale nie muszą nimi dysponować. Zarówno napęd elektryczny, jak i autonomizacja jazdy stanowią przyszłość motoryzacji, więc są ze sobą często łączone.

Autonomia prowadzenia została podzielona na pięć umownych stopni, w ramach których samochód jest w stanie zastępować kierowcę w coraz bardziej złożonych czynnościach. Obecnie oferowane na rynku modele w wiekszości zatrzymują się na stopniu pierwszym lub drugim, pomagając w utrzymywaniu zadanej prędkości i zachowaniu bezpiecznej odległości od innych użytkowników drogi lub pozostania na swoim pasie jazdy. Stopień trzeci pozwala już kierowcy oderwać uwagę od drogi w określonych sytuacjach, na przykład podczas podróży trasą szybkiego ruchu. Taką zdolność posiada już ŠKODA VISION E, ale wykorzystaniu tej technologii na drodze zapobiegają aktualne przepisy prawne, które są obecnie przygotowywane do nowych realiów w motoryzacji. Największy przełom w transporcie przyniesie czwarty stopień autonomii, w którym samochód będzie już w stanie pokonać całą trasę bez interwencji kierowcy. Ostatni, piąty stopień nastąpi wraz z samochodami, które będą potrafiły poruszać się samodzielnie także poza kontrolowanym środowiskiem wyznaczonych dróg.

Jakie jeszcze inne innowacje technologiczne przyniosą nam samochody elektryczne?

Producenci wykorzystują samochody elektryczne do prezentacji swoich najnowszych osiągnięć i ŠKODA nie jest pod tym względem wyjątkiem. W pojazdach tego typu debiutują technologie, które do tej pory były znane wyłącznie z najbardziej luksusowych segmentów rynku, takie jak sterowanie pokładowymi systemami poprzez głos lub gesty. W połączeniu z otwartą przestrzenią kabiny i autonomią prowadzenia, samochód elektryczny buduje zupełnie nową jakość podróży.

W prekursorskiej ŠKODZIE VISION E wyposażenie obejmuje dostępne dla wszystkich pasażerów duże ekrany obsługujące multimedia oraz zdolność bezprzewodowego ładowania urządzeń przenośnych i ich synchronizacji z pokładowymi systemami. Równy podział dużej ilości miejsca pomiędzy wszystkich pasażerów sprawia, że w kabinie nie ma już gorszych i lepszych miejsc do jazdy, a stały dostęp do internetu otwiera nowe możliwości planowania podróży i umilania sobie czasu spędzonego w samochodzie.




BMW na 88. Międzynarodowym Salonie Samochodowym Genewa 2018.

  • Światowa premiera nowego BMW X4: nowa wersja pierwszego Sports Activity Coupé premium klasy średniej sprzedanego do tej pory na świecie w liczbie ponad 200 tys. egzemplarzy; mocna, jeszcze bardziej oryginalna stylistyka; sportowe i wyraziste wnętrze premium; najnowocześniejsze systemy wspomagające kierowcę i najnowsze funkcje BMW ConnectedDrive; wyraźnie wyższa dynamika jazdy m.in. poprzez sportowy układ jezdny M, adaptacyjny sportowy układ kierowniczy i sportowy układ hamulcowy M; dwa modele BMW M Performance z 6-cylindrowymi silnikami rzędowymi i sportowym dyferencjałem M.
  • Targowa premiera w Europie nowego BMW X2: kompaktowe Sports Activity Coupé o indywidualnej stylistyce łączące elegancki sportowy charakter z atletycznym wyglądem typowym dla modeli BMW X; wydajne silniki z 6-biegową skrzynią manualną, 7-biegową skrzynią dwusprzęgłową Steptronic lub 8-stopniową skrzynią Steptronic; sportowy układ jezdny; aktualne funkcje BMW ConnectedDrive, systemy wspomagające kierowcę i wyświetlacz BMW Head-Up w wyposażeniu dodatkowym.
  • Europejska premiera nowego BMW M3 CS (zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 8,5 l/100 km; emisja CO2 w cyklu mieszanym: 198 g/km): limitowany model specjalny wyczynowej limuzyny o zwiększonej mocy, specyficznej konfiguracji układu jezdnego i ekskluzywnym wyposażeniu; kontynuacja pielęgnowanych od 30 lat tradycji BMW M GmbH budowania fascynujących, mocno inspirowanych wyścigami modeli specjalnych na bazie BMW M3; 6-cylindrowy silnik rzędowy z technologią BMW M TwinPower Turbo, moc 338 kW/460 KM, pakiet M Driver, adaptacyjny układ jezdny M i opony Cup w wyposażeniu standardowym.
  • Targowa premiera w Europie nowego BMW serii 2 Active Tourer i nowego BMW serii 2 Gran Tourer: gruntownie zmodernizowane modele premium klasy kompaktowej w segmencie Sports Activity Tourer; precyzyjnie zmodyfikowana stylistyka, unowocześniony napęd, innowacyjne technologie komunikacyjne BMW ConnectedDrive; udana koncepcja pojazdu łącząca funkcjonalną przestrzeń i komfort z typowym dla marki sportowym charakterem; BMW serii 2 Gran Tourer również w wersji 7osobowej, BMW serii 2 Active Tourer również w wersji hybrydowej plug-in.
  • Targowa premiera w Europie nowego BMW i8 Roadster (zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 2,1 l/100 km; zużycie energii w cyklu mieszanym: 14,5 kWh/100 km; emisja CO2 w cyklu mieszanym: 46 g/km) i nowego BMW i8 Coupé (zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 1,9 l/100 km; zużycie energii w cyklu mieszanym: 14,0 kWh/100 km; emisja CO2 w cyklu mieszanym: 42 g/km): nowatorski i najpopularniejszy na świecie sportowy samochód hybrydowy plug-in teraz w wersji cabrio; BMW i8 Roadster ze specjalnie skonfigurowanym układem jezdnym, podnoszonymi drzwiami i karbonową ramą przedniej szyby oraz elektrycznym miękkim dachem; oba modele z unowocześnioną technologią BMW eDrive dającą jeszcze większą dynamikę i bardziej intensywne wrażenia z jazdy na napędzie elektrycznym.
  • Bilans sukcesu BMW i: w roku 2017 ponad 100 000 sprzedanych samochodów marki BMW i, BMW iPerformance i MINI z napędem elektrycznym i hybrydowym plug-in; BMW i w światowej czołówce elektrycznej mobilności; do BMW Group ma w Europie 21 procent rynku i pierwsze miejsce w rankingu nowo rejestrowanych samochodów elektrycznych; 10 procent rynku światowego i wspólnie z innym oferentem również pierwsze miejsce dla BMW i; wybitna pozycja BMW i jako cieszącego się popularnością oferenta systemowego oraz w dziedzinie usług związanych z mobilnością elektryczną.



Toyota Concept-i Series i FINE-Comfort Ride Concept – nowe technologie Toyoty na targach w Genewie

Toyota zaprezentuje na targach motoryzacyjnych w Genewie serię trzech pojazdów elektrycznych Concept-i oraz luksusowy samochód koncepcyjny FINE-Comfort Ride napędzany wodorem. Stanowią one przykład nowatorskiego designu, który pozwala w pełni wykorzystać potencjał nowoczesnych technologii w motoryzacji – autonomicznego prowadzenia, sztucznej inteligencji oraz napędów elektrycznych na ogniwa paliwowe i na baterie.

Pod koniec 2017 roku Toyota Motor Corporation ogłosiła, że przyspiesza rozwój zelektryfikowanych samochodów. Do 2030 roku firma zamierza osiągnąć roczną sprzedaż 5,5 miliona pojazdów wykorzystujących silnik elektryczny, w tym co najmniej milion bezemisyjnych aut w pełni elektrycznych (zasilanych bateriami lub ogniwami paliwowymi).

Toyota realizuje w ten sposób program Toyota Environmental Challenge, który zakłada redukcję do 2050 roku średniej emisji nowych samochodów marki sprzedawanych na świecie o 90 procent w stosunku do poziomu z 2010 roku. Już w 2025 roku wszystkie modele firmy będą zelektryfikowane lub będą posiadały w swojej ofercie jeden ze zelektryfikowanych napędów. Koncern podjął wstępną współpracę z firmą Panasonic z zamiarem powołania spółki produkującej baterie pryzmatyczne dla zelektryfikowanych samochodów.

FINE-Comfort Ride oraz seria Concept-i stanowią wizualizację innowacyjnego podejścia do projektowania zelektryfikowanych pojazdów, które pozwala zmaksymalizować potencjał przyszłych samochodów elektrycznych na baterie oraz na ogniwa paliwowe tak pod względem ochrony środowiska, jak i zwiększenia dostępności i wygody użytkowania.

Seria Toyota Concept-i to trzy elektryczne pojazdy nowej generacji, które dzięki sztucznej inteligencji są bardziej partnerem niż maszyną. Każdy z nich odpowiada na potrzeby mobilności innej grupy użytkowników w innych życiowych sytuacjach. Toyota FINE-Comfort Ride Concept jest przykładem, w jaki sposób technologia napędu elektrycznego na wodorowe ogniwa paliwowe może służyć w przestronnym samochodzie klasy premium o łatwym w aranżacji wnętrzu. Pojazdy te wykorzystują sztuczną inteligencję, technologię Big Data i chmury oraz inteligentnego asystenta kierowcy (AI Agent), które zapewniają bezpieczną i przyjemną podróż każdemu użytkownikowi bez względu na stopień sprawności, wiek czy poziom umiejętności prowadzenia.

Mobilność przyszłości z Concept-i Series
Kluczową technologią, która wyróżnia serię Concept-i, jest system LEARN oparty na sztucznej inteligencji, który uczy się odczytywać emocje i preferencje kierowcy. LEARN współpracuje z systemami automatyzacji prowadzenia, poprawiającymi bezpieczeństwo jazdy (PROTECT). Trzecim filarem jest technologia AI Agent, czyli inteligentny asystent kierowcy nowej generacji, który przewiduje preferencje i życzenia właściciela, na przykład dobierając odpowiednią muzykę czy układając trasę z uwzględnieniem jego ulubionych miejsc (INSPIRE).

 

Toyota Concept-i

  • Czterokołowy samochód Concept-i wykorzystujący sztuczną inteligencję został zaprojektowany, aby stać się ulubieńcem swoich właścicieli, rozumieć ich i być ich partnerem;
  • Łączy technologię rozpoznawania emocji i preferencji kierowcy (LEARN), system automatycznego prowadzenia i bezpieczeństwa czynnego (PROTECT) oraz system AI Agent zwiększającego przyjemność z jazdy (INSPIRE);
  • Kabina o nowatorskiej sylwetce, zaawansowany Human Machine Interface (HMI), a także interakcje z wirtualnym asystentem kierowcy są źródłem wyższej klasy doświadczenia użytkownika (UX);
  • Toyota zaplanowała testy drogowe pojazdów wyposażonych w niektóre funkcje Concept-i na 2020 roku w Japonii.

Technologia, która rozumie ludzi (LEARN)
Concept-i odczytuje emocje kierowcy oraz poziom czujności na podstawie ekspresji twarzy i tonu głosu. Porównuje informacje w mediach z aktywnością na mediach społecznościowych, a także informacje GPS i historię rozmów w samochodzie, i na tej podstawie określa preferencje kierowcy w danym momencie. Wykorzystywane są do tego technologie głębokiego uczenia się maszyn. Opierając się na niej, Toyota Concept-i jest źródłem cennych innowacji w zakresie bezpieczeństwa (PROTECT) i nowych doświadczeń użytkownika (UX) zwiększających przyjemność z jazdy (INSPIRE).

Bezpieczeństwo i spokój (PROTECT)
System bezpieczeństwa PROTECT nie tylko monitoruje warunki na drodze, ale także samopoczucie kierowcy. Wykorzystywana jest do tego technologia rozumienia ludzi LEARN, która weryfikuje kondycję psychofizyczną użytkownika. Jednocześnie monitorowany jest stan techniczny samochodu. Bazując na technologii autonomicznego prowadzenia „Mobility Teammate Concept” Toyota Concept-i asystuje kierowcy w bezpieczniej jeździe. Dodatkowym wsparciem jest stymulowanie pięciu zmysłów, w tym wzroku, dotyku i powonienia, aby zmniejszać zmęczenie i stres oraz pobudzać, gdy kierowca staje się senny.

Nowe doświadczenie radości z jazdy (INSPIRE)
Concept-i za pośrednictwem wirtualnego asystenta angażuje się w naturalną rozmowę z kierowcą. Samochód inicjuje tematy w oparciu o nastrój użytkownika i dodatkowo oznacza na mapie miejsca, w których kierowca przeżywa konkretne emocje. Na tej podstawie system sugeruje trasy przejazdu, które będą wprawiały go w dobry nastrój.

Efektem nowego podejścia do designu jest kabina o futurystycznych opływowych kształtach i prostym, otwartym wnętrzu. Human Machine Interface zaprojektowany do komunikacji między autem i człowiekiem za pomocą wirtualnego asystenta i wyświetlacza head-up display 3D zapewnia wysoki poziom doświadczenia użytkownika (UX). Wygląd tablicy rozdzielczej znajduje kontynuację w zewnętrznym designie samochodu.

Toyota przeprowadzi testy drogowe pojazdów wyposażonych w niektóre funkcje Concept-i około 2020 roku.

Toyota Concept-i RIDE

  • Uniwersalny mikrosamochód (dla osób zdrowych i niepełnosprawnych), realizujący koncepcję miejskiego transportu przyjaznego użytkownikowi;
  • Pojazd wyróżnia się drzwiami typu gull-wing, elektrycznie przesuwanym fotelem i joystickiem, które ułatwiają korzystanie z auta użytkownikom na wózkach inwalidzkich;
  • Układ siedzeń i funkcja autonomicznego prowadzenia umożliwiają każdemu bezpieczną jazdę;
  • Samochód zaprojektowany z myślą o car-sharingu.

Uniwersalność i łatwość w obsłudze przez osoby niepełnosprawne
W modelu Concept-i RIDE zastosowano drzwi otwierane do góry typu gull-wing, które tworzą szerokie wejście, ułatwiające dostęp do wnętrza, oraz elektrycznie sterowany fotel, który przesuwa się w stronę wejścia, dzięki czemu nawet osoby poruszające się na wózku mogą na nim łatwo usiąść. Drzwi gull-wing ułatwiają wkładanie wózka inwalidzkiego z tyłu kabiny pasażerskiej.

Do sterowania samochodem służy joystick, który zastępuje kierownicę, pedał gazu i hamulca. Niewielkie rozmiary pojazdu umożliwiają osobom niepełnosprawnym zaparkowanie i wydostanie się z samochodu wraz z wózkiem na pojedynczym miejscu parkingowym. Samochód jest wyposażony w funkcję automatycznego parkowania.

Oparty na sztucznej inteligencji wirtualny asystent jest umieszczony na dużym wyświetlaczu na tablicy rozdzielczej, dostarczając informacji przydatnych w poruszaniu się po mieście, np. o miejscach przyjaznych dla osób na wózkach. Jeśli samochodem podróżuje jedna osoba, fotel kierowcy podczas jazdy jest umiejscowiony na środku.

Car-sharing dla każdego
Toyota zaprojektowała także system usług car-sharingowych z wykorzystaniem Concept-i RIDE, umożliwiając osobom z ograniczeniami ruchu korzystanie z tej formy transportu. Toyota Concept-i RIDE pozwala na łatwe poruszanie się po mieście i poza nim dzięki możliwości autonomicznej jazdy lub wsparciu automatycznych systemów bezpieczeństwa.

 

Toyota Concept-i WALK

  • Niewielkie rozmiary pozwalające swobodnie poruszać się po chodniku;
  • Funkcje automatycznego prowadzenia;
  • Większa mobilność ludzi, przy zachowaniu maksimum bezpieczeństwa;
  • Trzykołowa konstrukcja z mechanizmem zmiany rozstawu osi, funkcje automatycznego sterowania i niska podłoga ułatwiają użytkowanie i nie wymagają specjalnego sportowego stroju czy obuwia;
  • Możliwość korzystania w serwisach wynajmu krótkoterminowego, np. w miejscach atrakcyjnych turystycznie, ze wsparciem użytkownika poza miastem.

Pojazd, który dostosowuje się do otoczenia
Toyota Concept-i WALK służy do poruszania się na krótkich dystansach, stanowiąc uzupełnienie transportu publicznego. Może być wykorzystywana w centrach miast, a także na przedmieściach jako transport do stacji metra, kolejki podmiejskiej czy do przystanku autobusowego.

Concept-i WALK obraca się niemal w miejscu – na przestrzeni krótszej niż krok i węższej niż długość ramienia. Ultrakompaktowy pojazd zajmuje tyle samo miejsca co idący człowiek. Dzięki rozmowom z wirtualnym asystentem oraz danym z czujników umieszczonych w uchwytach na ręce Concept-i WALK wspiera kierowcę w bezpiecznym poruszaniu się, na bieżąco dostosowując się do sytuacji. Jeśli komputer pokładowy wyczuje niebezpieczeństwo na drodze, ostrzeże użytkownika i automatycznie wykona konieczne manewry, aby uniknąć kolizji. Zaletą trójkołowego Concept-i WALK jest także mechanizm zmiennego rozstawu osi, który dostosowuje się do prędkości, zapewniając stabilność podczas jazdy i postoju.

Łatwy w użyciu dla wszystkich
Użytkownik nie musi sterować Toyotą Concept-i WALK przechyłami ciała, dzięki czemu pojazd jest łatwiejszy w użyciu dla osób starszych lub z ograniczeniami ruchu. W prowadzeniu pojazdu nie przeszkadza żaden rodzaj ubrania czy obuwia. Toyota przewidziała systemy dzielenia pojazdów (car-sharing) także dla Concept-i WALK.

 

6-osobowy Fine-Comfort Ride

  • Samochód klasy premium z bezemisyjnym napędem na wodorowe ogniwa paliwowe, o zasięgu około 1000 km na jednym tankowaniu;
  • Silniki elektryczne zamontowane w kołach pozwoliły wygospodarować więcej przestrzeni w kabinie i ograniczyć zwisy do minimum;
  • Przestronne wnętrze o elastycznym układzie siedzeń;
  • Wirtualny asystent kierowcy oraz ekran dotykowy łatwo dostępny dla wszystkich pasażerów.

Samochód koncepcyjny Fine-Comfort Ride to nowy przestronny samochód osobowy klasy premium o elastycznym napędzie elektrycznym dużej mocy, zasilanym prądem z wodorowych ogniw paliwowych. Fine-Comfort Ride nie emituje żadnych spalin ani CO2, a jedynie czystą wodę. Zasięg na poziomie 1000 km (wg japońskiego standardu JC08) jest dostępny po trwającym 3 minuty tankowaniu.

Projekt nadwozia
Nadwozie o ostrych krawędziach stylizowanych na szlifowany diament ma mocny, masywny przód i stopniowo zwęża się do tyłu. W ten sposób uzyskano komfortową przestrzeń w drugim rzędzie siedzeń i dobre właściwości aerodynamiczne. Zastosowanie jednostek elektrycznych zamiast silnika spalinowego dało projektantom dużą swobodę. Koła zostały umieszczone na samych krańcach nadwozia, niemal eliminując zwisy. Osłona podwozia zwiększa stabilność samochodu i dodatkowo go wycisza.

Wnętrze
Wnętrze jest tak zaprojektowane, aby ekran dotykowy i interfejs wirtualnego asystenta były łatwo dostępne dla kierowcy i pasażera. Elektrycznie sterowane fotele można przesuwać i ustawiać w różny sposób, zmieniając układ wnętrza samochodu. Samochód mieści 6 osób, ma 4830 mm długości, 1950 mm szerokości 1650 mm wysokości, a rozstaw osi to 3450 mm.




Koncepcyjny Nissan IMx KURO debiutuje na Salonie Samochodowym w Genewie

GENEWA (6 marca 2018 r.) — Na Międzynarodowym Salonie Samochodowym w Genewie zaprezentowany został Nissan IMx KURO. Jest to jednocześnie europejski debiut elektrycznego koncepcyjnego crossovera IMx.

Kuro, co po japońsku oznacza „czarny”, jest kontynuacją koncepcji zaprezentowanej jako model IMx na Salonie Samochodowym w Tokio w październiku 2017 roku. Samochód otrzymał nowe, czarne wykończenie i koła, zmodernizowany wlot powietrza oraz nowy ciemnoszary kolor nadwozia.

Nissan IMx KURO jest zapowiedzią przyszłych rozwiązań w ramach Nissan Intelligent Mobility, czyli podejścia firmy do zmian w zakresie zasilania i prowadzenia pojazdów oraz ich integracji ze społeczeństwem. Innowacyjny koncept został zaprojektowany jako wzmocnienie połączenia między samochodem i kierowcą — jako niezawodny partner, który zapewnia bezpieczniejszą, wygodniejszą i bardziej emocjonującą jazdę.

Zmiany wprowadzone w Nissanie IMx KURO obejmują także pionierską technologię Nissana Brain-to-Vehicle (B2V). B2V intepretuje sygnały z mózgu kierowcy, pomagając mu w prowadzeniu pojazdu, oraz umożliwiając autonomicznym i obsługiwanym manualnie systemom „uczenie się” stylu jazdy kierowcy.

Bezemisyjny koncepcyjny crossover IMx jest zapowiedzią przyszłych kierunków rozwoju wizji Nissan Intelligent Mobility” — powiedział Jose Munoz, dyrektor ds. wyników w firmie Nissan. „Wdrażając koncepcję Nissan Intelligent Mobility, firma stara się zmieniać sposób komunikacji między ludźmi i samochodami, a także interakcje między samochodami i społeczeństwem w bliższej i dalszej przyszłości”.

Więcej radości z podróżowania: inteligentna jazda według Nissana

Podstawą technologiczną Nissana IMx KURO jest przyszła wersja systemu jazdy autonomicznej ProPILOT. Po wybraniu trybu jazdy ProPILOT system chowa kierownicę w desce rozdzielczej i odchyla oparcia wszystkich foteli, aby kierowca i pasażerowie mieli więcej przestrzeni i mogli lepiej zrelaksować się w czasie podróży. W trybie manualnym kierownica wysuwa się, fotele wracają do normalnego położenia, a za prowadzenie pojazdu znów odpowiada kierowca.

Opracowana przez Nissana technologia Brain-to-Vehicle (B2V) zastosowana w modelu IMx KURO gwarantuje przyspieszenie czasu reakcji kierowcy i umożliwia stworzenie samochodów posiadających zdolności adaptacyjne z myślą o zapewnieniu większej przyjemności z jazdy. Ta przełomowa propozycja Nissana jest wynikiem badań nad wykorzystaniem technologii dekodowania sygnałów wysyłanych przez mózg do przewidywania czynności kierowcy i wykrywania jego dyskomfortu.

Przewidywanie:     Wychwytując oznaki wskazujące, że mózg kierowcy ma zainicjować jakiś ruch — jak obrócenie kierownicy czy naciśnięcie pedału przyspieszenia — systemy wspomagania mogą zapewnić szybsze wykonywanie odpowiednich czynności. Efektem może być skrócenie czasu reakcji i usprawnienie manualnego prowadzenia pojazdu.

Wykrywanie:         Poprzez wykrywanie i ocenę dyskomfortu kierowcy sztuczna inteligencja umożliwia zmianę konfiguracji lub stylu jazdy w trybie autonomicznym.

Technologia Nissana B2V jest pierwszym na świecie systemem tego rodzaju. Kierowca ma na sobie urządzenie mierzące aktywność fal mózgowych, która jest następnie analizowana przez autonomiczne systemy. Antycypując zamiar wykonania ruchu, systemy mogą przystąpić do wykonania czynności — jak obrócenie kierownicy czy zmniejszenie prędkości — o 0,2 do 0,5 sek. szybciej od kierowcy i to zazwyczaj w niezauważalny sposób.

Wygoda i przyjemność jazdy samochodem elektrycznym: inteligentna energia według Nissana

Koncepcyjny bezemisyjny Nissan IMx KURO jest oparty na nowej platformie samochodów elektrycznych Nissana, zaprojektowanej pod kątem maksymalizacji efektywności. Charakteryzuje się ona zupełnie płaską podłogą, co przekłada się na obszerność kabiny i poprawę dynamiki jazdy. Dzięki niskiemu środkowi ciężkości samochodu oferuje on znakomite właściwości jezdne, zwłaszcza jak na segment crossoverów.

Źródłem przyjemności z jazdy jest także mocny, ale cichy zespół napędowy. IMx KURO jest wyposażony w dwa silniki elektryczne dużej mocy, które napędzają wszystkie koła pojazdu. Łącznie generują one 320 kW mocy i aż 700 Nm momentu obrotowego — więcej niż supersamochód Nissan GT‑R. Źródłem energii jest akumulator o dużej pojemności, którego konstrukcję dopracowano pod kątem zwiększenia gęstości energetycznej. Nowy akumulator pozwala na przejechanie ponad 600 kilometrów na jednym ładowaniu, co oznacza możliwość swobodnego podróżowania na długich trasach.

Część infrastruktury społecznej: inteligentna integracja według Nissana

Nissan IMx KURO może wnieść bezprecedensowy wkład w budowę infrastruktury społecznej. Na przykład po zawiezieniu właściciela na lotnisko IMx KURO może sam zaparkować się w miejscu umożliwiającym podłączenie się do sieci elektroenergetycznej i działać jako wirtualna elektrownia, oddając nadwyżkę prądu do sieci. Funkcja ta jest rozszerzeniem koncepcji wykorzystywania samochodu jako źródła energii dla domów mieszkalnych i innych budynków. Po powrocie właściciela IMx KURO będzie czekał na niego przed terminalem i odwiezie go do domu. Cały proces odbywa się bardzo sprawnie między innymi dzięki zwiększonej pojemności akumulatora i technologiom podłączania samochodów do Internetu, takim jak Seamless Autonomous Mobility.

Nowe koncepcje stylistyczne samochodów elektrycznych na miarę ery jazdy autonomicznej

Dotychczas samochody były projektowane z wyraźnym wyodrębnieniem nadwozia i wnętrza. Nadwozie ma dawać poczucie ochrony przed zagrożeniami z zewnątrz, natomiast wnętrze tworzy klimat pomagający kierowcy w skupieniu się na prowadzeniu pojazdu.

To podejście najprawdopodobniej zmieni się wraz z pojawieniem się w pełni autonomicznych pojazdów. Projektanci Nissana starali się tak urządzić wnętrze IMx, aby stworzyć wrażenie otwartości przy zachowaniu poczucia prywatności. Tak oto powstała przestrzeń stanowiąca pomost między wnętrzem i elementami zewnętrznymi pojazdu.

Projektanci chcieli także podkreślić kluczowe cechy samochodów elektrycznych — ciszę i wysoką kulturę pracy podzespołów oraz wrażenie lekkości i dynamiki wynikające z potężnego zapasu mocy. Ich inspiracją były japońskie koncepcje ma, czyli poczucie przestrzeni i czasu, oraz wa, czyli harmonii. Połączenie tych pojęć wyraża współistnienie pozornie sprzecznych koncepcji „bezruchu” i „ruchu”.

Stylistyka nadwozia: podkreślenie unikatowych cech samochodów elektrycznych

W porównaniu z IMx debiutującym na Salonie Samochodowym w Tokio zespół projektantów Nissana pod kierunkiem Alfonso Albaisa, globalnego pierwszego wiceprezesa ds. projektowania, wprowadził w pojeździe kilka drobnych, ale istotnych modyfikacji — stąd uzupełnienie jego nazwy o oznaczenie KURO.

Zespół uprościł kratę wlotu powietrza, nadając jej mocniejszy i solidniejszy charakter, a także zmienił kolor nadwozia z perłowo białego na głęboką, przydymioną szarość, dodając czarne detale kół i wykończenia. Nowa kolorystyka bardziej podkreśla muskularną sylwetkę IMx.

Celem wprowadzonych zmian stylistycznych było przekonanie się, czy koncepcyjny IMx, służący prezentacji osiągnięć Nissana jako lidera w dziedzinie autonomicznej jazdy i na rynku samochodów elektrycznych, sprawdzi się także w zmienionym, bardziej surowym wydaniu.

Główne pomysły stylistyczne, które wywarły tak silne wrażenie w Tokio, nie zmieniły się. Zachowano na przykład pas z motywem litery V czy wyraźnie zarysowaną linię boczną wznoszącą się od pokrywy silnika ku tyłowi samochodu. Szerokie płaszczyzny wyraźnie wyprofilowanych przednich błotników rozpoczynają się przy kracie wlotu powietrza i płynnie przechodzą w boki nadwozia, dając wrażenie warstwowej konstrukcji.

Po Salonie Samochodowym w Tokio mój zespół i ja wciąż analizowaliśmy potencjał modelu IMx” — powiedział Albaisa. „Zadaliśmy sobie pytanie, czy podstawową koncepcję IMx można rozwinąć w kierunku SUV‑a poprzez wprowadzenie kilku względnie prostych zmian dotyczących detali, akcentów i kolorystyki”.

W sumie te w gruncie rzeczy drobne zmiany nadały IMx KURO zupełnie inną osobowość, do której przydomek KURO („czarny”) pasuje idealnie. Samochód prezentuje się bezkompromisowo i bardzo solidnie — uważamy, że to interesujący pomysł w przypadku tego pojazdu koncepcyjnego oraz technologii, których zastosowanie demonstruje”.

Wnętrze: przestronne, minimalistyczne, sprzyjające relaksowi

Wnętrze IMx KURO pozostaje wierne podstawowej koncepcji przestrzeni, którą można odnaleźć w tradycyjnym japońskim domu, gdzie sugeruje ona otwartość.

Panoramiczny panel wskaźników z ekranem OLED wyświetla w tle widok otoczenia pojazdu. Osobny wyświetlacz imitujący drewno z widocznym rysunkiem słojów jest umieszczony pod panelem wskaźników i otacza kabinę, sięgając również na boki drzwi. Dzięki niemu osoby podróżujące samochodem mają poczucie kontaktu z otoczeniem, podobnie jak przez tradycyjne japońskie ściany z papieru shoji.

Geometryczny wzór katanagare na fotelach został delikatnie wycięty laserem. Zagłówki z wzorem inspirowanym japońską drewnianą układanką kumiki są wykonane z miękkiego silikonu nałożonego na ramę wydrukowaną na drukarce 3D.

Układ sztucznej inteligencji umożliwia sterowanie panelem wskaźników za pomocą gestów i ruchu oczu. Intuicyjny interfejs pozwolił wyeliminować wiele fizycznych przełączników i elementów sterowania, dzięki czemu kabina IMx jest nie tylko prosta stylistycznie, ale także wysoce efektywna i bardzo komfortowa.