Miejsca dla wybranych

Na terenie SMB Osiedle Kabaty trwają ostatnie prace przy budowie nowych miejsc parkingowych. Miejsca te będą płatne i dla wybranych. Podobno odbyło się losowanie, podczas którego wybrano szczęśliwców. Szkoda tylko, że prezes spółdzielni zapomniał o wszystkich innych spółdzielcach płacących czynsz dzierżawny za te miejsca postojowe. Jedni płacą a inni korzystają. To smutna, ale prawdziwa, rzeczywistość życia spółdzielczego w SMB Osiedle Kabaty.

rg




Nowe miejsca parkingowe na Kabatach

Na terenie spółdzielni SMB Osiedle Kabaty rozpoczęto budowę miejsc parkingowych. Będzie ich siedem. Oczywiście płatnych. Jak zdobyć to upragnione miejsce dla ukochanego wozu? Trzeba, jak najszybciej, złożyć podanie do Zarządu spółdzielni. Kto pierwszy ten lepszy. Prawdopodobnie, jak będzie dużo chętnych, będzie losowanie. Miesięczny koszt parkowania wynosi około 150 zł.




SMB Osiedle Kabaty: finansowe żniwa

Na terenie spółdzielni SMB Osiedle Kabaty właśnie rozpoczął się sezon strzyżenia trawy i pielęgnacji wszystkiego co zielone i rośnie. Przy okazji odbywa się strzyżenie finansowe spółdzielców, którzy za te zielone fanaberie prezesów płacą. Coraz więcej. Jak obliczyłem, strzyżenie na zielono kosztowało spółdzielców około 10 milionów złotych. Na przestrzeni ostatniej dekady. Kiedyś, lata temu, zielenią na osiedlu zajmowali się dozorcy. Mięli sprzęt. Kosili trawę. Pielęgnowali drzewa i wszelaką roślinność. Poprzednie zarządy zwietrzyły jednak na tym polu biznes i zleciły zielone usługi na zewnątrz spółdzielni. Interes od lat idzie świetnie. Miliony płyną do kieszeni firm zewnętrznych a spółdzielcy płacą. Nawet nie płaczą płacąc. Strzyżenie odbywa się zawsze wtedy jak spółdzielcy są w pracy. Na żniwa finansowe w SMB Osiedle Kabaty nawet nie potrzebna jest osłona nocy.

rg

 




SMB Osiedle Kabaty: prezes odpowiada

W materiale SMB Osiedle Kabaty: akcja przepustka przedstawiliśmy sytuację, która wydarzyła się 13 marca br. przed bramą wjazdową na teren SMB Osiedle Kabaty. O ustosunkowanie się do powstałej sytuacji poprosiliśmy Andrzeja Kornackiego, prezesa Zarządu SMB Osiedle Kabaty. Odpowiedź prezesa:

„W krytykowaniu innych i wymyślaniu im od głupków jesteśmy bezkonkurencyjni. W formułowaniu osądów bez wystarczającej ku temu wiedzy również. Na tym właściwie komentarz mógłby się zakończyć, ale Zarząd Spółdzielni, nie utożsamiający się notabene z grupą wyrażającą tego rodzaju poglądy, zobowiązany jest do udzielania racjonalnych wyjaśnień w każdych okolicznościach i przypadku. W takim razie informujemy:
– Teren SMB „Osiedle Kabaty” jest terenem częściowo zamkniętym z ograniczonym dostępem dla pojazdów samochodowych i jest to wola jego mieszkańców, a nie rozwiązanie narzucone przez władze Spółdzielni,
– Na terenie tym nie ma wystarczającej ilości miejsc parkingowych dla samochodów mieszkańców i przyjeżdżających gości, w związku z czym znaczna ich ilość parkuje w miejscach niedozwolonych,
– Pomimo znaków drogowych, ustawionych zgodnie z zatwierdzanymi projektami organizacji ruchu, przepisy Prawa o ruchu drogowym nie są przestrzegane przez znaczącą część kierowców, jak to często dzieje się w naszym kraju.
– Stojące w miejscach zakazu samochody ograniczają widoczność i stwarzają zagrożenie dla przechodniów, a zwłaszcza dzieci, stąd wielu mieszkańców żąda od władz Spółdzielni reagowania, ograniczania wjazdu samochodów nieuprawnionych oraz usuwania parkujących poza wyznaczonymi miejscami,
– Mieszkańcy wjeżdżający na teren Osiedla, pracownicy ZUS, lokali użytkowych powinni otwierać szlabany przy pomocy pilotów i wjeżdżać bez żadnych ograniczeń, ale za pilota trzeba zapłacić ok. 60 zł, więc może oszczędzić i wjeżdżać pobierając przepustkę, albo liczyć że jakoś to będzie. Efekt brak przepustek dla innych pojazdów chcących wjechać na teren Osiedla. Na pewno jest to wina durnego Zarządu i ich wymysłów.
– Koszty funkcjonowania ochrony ponoszą wszyscy mieszkańcy, Spółdzielnia nadzoruje sposób wykonywania tej usługi w interesie mieszkańców, proszę więc pozostawić relacje i sposób działania jej przedstawicielom, przy czym nie ma mowy o kontroli prywatnych toreb. Lodówka i szafka to już własność Spółdzielni, cóż więc niezwykłego w sprawdzeniu czy nie ma tam np. piwa, koca czy poduszki do spania?
Wyjaśnienia i informacje związane z tematem wjazdów i parkowania można by ciągnąć jeszcze długo bo temat nie jest prosty. Należy zdawać sobie sprawę z funkcjonowania w danej społeczności i jej otoczeniu kształtowanym zgodnie z wymaganiami większości mieszkańców, tych którzy formułują swoje opinie czy oczekiwania, bo z tym też jest różnie.”
Andrzej Kornacki
Prezes Zarządu SMB „Osiedle Kabaty”




SMB Osiedle Kabaty: akcja przepustka

Władza niektórym zabiera resztki mózgu i sprawia, że podmiot, którym zarządzają traktują jak własność.

Miejsce akcji: wjazd na teren osiedla SMB Kabaty.
Główni bohaterowie: pracownik firmy ochroniarskiej oraz członek zarządu spółdzielni.
Dla lepszego zrozumienia sprawy dodam, że teren osiedla stanowią liczne bloki (kilkadziesiąt), instytucje takie jak ZUS, przychodnia, banki, poczta, restauracje, sklepy oraz mniejsze punkty handlowo-usługowe oraz ponad 7 tysięcy mieszkańców.

Zgodnie z rozporządzeniem władz osiedla wjeżdżającym, którzy nie mają wykupionych miejsc parkingowych wydawane są „przepustki” upoważniające do przekroczenia szlabanu. Oczywiście ich ilość jest mocno ograniczona. Powiedzmy kilka dla przychodni, ZUS-u czy dostawców i 30 dla gości. Przypominam – 7 tysięcy mieszkańców.

Efekt?

W dniu 13.03 na teren osiedla nie wpuszczono: poczty, kurierów, pacjentów przychodni (np. matki z gorączkującym dzieckiem), lekarza na wizytę domową oraz… karetki z transportem krwi.
Ochroniarz, który zignorował zakaz i wpuścił pacjenta przychodni dostał karę 500 zł.

Nie wiem jak nazwać takie coś. Dla mnie to zwyczajnie ograniczenie swobód obywatelskich. Wyobraźcie sobie, że chcesz zaprosić gości, a oni muszą zostawić samochód 3 km od twojego domu. Kupiliście pralkę, ale dostawca nie może wjechać, więc musicie ją nieść 500 m. Tego, że nie mogą wjechać samochody z obsługi albo karetka nawet nie trzeba komentować. Skargi mieszkańców oraz firm, które wynajmują lokale od spółdzielni nie pomagają. Po wielkiej awanturze ZUS dostał DWIE przepustki.
Przed wprowadzeniem „przepustek” na osiedlu można było znaleźć bez większego trudu miejsce do zaparkowania. Jest tam sporo parkingów publicznych.
Inicjator i pomysłodawca tych zakazów potrafi przyjść do pomieszczenia ochrony i nakazać opróżnienie prywatnej torby w celu kontroli jej zawartości lub zrobić „przegląd” lodówki i szafek.

bw

źródło: znalezione w internecie dzięki mieszkańcom SMB Osiedle Kabaty




Prezes Berliński: najważniejsza sprawa to stan prawny gruntów spółdzielni Stokłosy

Spółdzielnia SBM Stokłosy to jedna z większych spółdzielni na Ursynowie. Podstawowy problem, który dotyka spółdzielców to sprawa własności gruntów. Najważniejsze sprawy spółdzielni to sprawy terenowo prawne dotyczące regulacji stanu gruntów – mówi Krzysztof Berliński, prezes Spółdzielni.

O własności gruntów, o kulturze, o komitecie osób aktywnych rozmawiamy z prezesem SBM Stokłosy.




Osiedle Kabaty: będzie przebudowa wjazdu

Jak informuje Zarząd spółdzielni SMB Osiedle Kabaty od 22 września br. rozpoczną się prace budowlane przy wjeździe na osiedle od strony Wąwozowej. Przebudowa wjazdu ma na celu usprawnienie ruchu samochodów. Zlikwidowane zostanie rondo, którego przeznaczenie do dzisiaj nie jest znane. Podczas prac drogowych wjazd na teren osiedla dostępny będzie od strony ulicy Jeżewskiego.

Informacja SMB Osiedle Kabaty

Mapka sytuacyjna

 




SMB Jary chce być bardziej ukwiecona [KONKURS]

Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana Jary ogłosiła właśnie kolejną edycję konkursu na najpiękniejszy przydomowy ogórek, najładniej ukwieconą loggie oraz balkon. Udział w konkursie mogą brać tylko te osoby, które mają podpisaną umowę użyczenia części gruntu na ogródek przydomowy. 

Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi we wrześniu. Na najlepszych czekają nagrody i wyróżnienia.

Dodatkowe informacje w sprawie konkursu można uzyskać w biurze spółdzielni (pokój nr 7) lub telefonicznie 22 644 99 80 wew. 107.




Co dalej z bazarkiem za Megasamem?

Kiedyś, w pierwszych dwóch dekadach istnienia osiedla Jary, bazarek za Megasamem tętnił życiem i był ulubionym miejscem zakupów okolicznych mieszkańców. Dziś funkcjonuje tutaj raptem kilka stoisk i niewielki parking. Zdjęcia obecnego stanu bazarku zamieściła na Facebooku wiceprzewodnicząca Rady Nadzorczej SMB Jary Agnieszka Dominiak.

„Pamiętacie bazarek za Megasamem? Lata świetności ma już za sobą i bezapelacyjnie jest to najbrzydszym miejscem na naszym osiedlu. W dodatku teren jest dzierżawiony przez Spółdzielnię, a opłata w tym roku z tego tytułu wzrosła wielokrotnie. W skali roku mieszkańcy Jarów złożą się na kilkuset tysięczną opłatę. Czy warto?” – napisała na grupie „Mieszkańcy SMB Jary” autorka zdjęć.

Według naszych informacji, władze spółdzielni aktualnie zastanawiają się co zrobić z tym terenem, który należy do Miasta Stołecznego Warszawy i jest tylko dzierżawiony przez SMB Jary.

Fot. Facebook / Mieszkańcy SMB Jary / Agnieszka Dominiak

 




SM „Przy Metrze”: rewitalizacja placów zabaw i otwartość na współpracę z graficiarzami

Pan Tomasz zwrócił się do naszej redakcji z prośbą o zbadanie przyczyn likwidacji betonowej ścianki, która stała na podwórku przy ul. Lokajskiego 24. „Ściana ta stała tu, jak pamiętam, a mieszkam w sąsiednim bloku, prawie 30 lat. Było na niej może nie najwyższych lotów graffiti, ale i tak wykonanie było lepsze niż większości na naszych blokach (…) jacyś budowlańcy tę ścianę zlikwidowali… Może coś Państwu wiadomo z jakiej to przyczyny?” – napisał pan Tomasz w wiadomości na Facebooku. Zwróciliśmy się do administratora terenu, czyli Spółdzielni Mieszkaniowej „Przy Metrze” o wyjaśnienia.

Jak się okazuje, betonowa ściana została usunięta w ramach rewitalizacji zieleni i placów zabaw na terenie SM „Przy Metrze”. Ściana, która pierwotnie służyła do odbijania piłki tenisowej, znajdowała się w pobliżu jednego z placów zabaw. „Od dawna miejsce to nie spełniało swojej funkcji, zostało ogrodzone, zarosło zaroślami. Ze względu na liczne skargi mieszkańców wiemy, że spełniało ono miejsc dzikiej toalety” – czytamy w przesłanej przez spółdzielnię odpowiedzi. Ponieważ to miejsce ma służyć przede wszystkim matkom z dziećmi, z pozostałości usuniętej ściany wykonano ławkę, a wkrótce zostaną usunięte chwasty, dokonane nasadzenia, zasiana trawa oraz wysypana nawierzchnia z kamyczków. Przy placach zabaw spółdzielnia będzie ustawiać też przenośne toalety (toi-toi).

Jest też dobra informacja dla graficiarzy. Spółdzielnia podkreśla, ze graffiti wykonane przed laty na usuniętej ścianie było legalne i wykonane za zgodą władz spółdzielni. Jednak teraz musiało ustąpić miejsca matkom z dziećmi. Jednak spółdzielnia ma lokalizacje, które chętnie wskaże ulicznym artystom w celu wykonania swoich prac, ale po wcześniejszej weryfikacji dotychczasowych dokonań twórców. „W perspektywie 3 lat na terenie spółdzielni rozpocząć się mają duże prace termomodernizacyjne naszych bloków (w tym wieżowców) i chętnie wówczas podejmiemy rozmowy dotyczące wykonania wielkich murali na naszych elewacjach” – zapewnia spółdzielnia.

Polecamy uwadze projektodawców:  bloki Spółdzielni Mieszkaniowej „Przy Metrze”   to kolejne na Ursynowie miejsce na realizacje  pomysłów do budżetu obywatelskiego takich jak ten pt. Ptasie mieszkanie na pustej ścianie? 




Wkrótce bezpieczniejsze place zabaw na Jarach

Mamy dobrą informację dla dzieci i ich rodziców z terenu spółdzielni „Jary”. Według informacji przekazanych na grupie Mieszkańcy SMB Jary przez jedną z członkiń Rady Nadzorczej, od 18 kwietnia rusza modernizacja dwóch palców zabaw: przy ul. Dunikowskiego i Pięciolinii. Zostanie też wymieniona samotna, stara huśtawka przy Dunikowskiego, a od początku maja dzieci będą mogły bezpiecznie korzystać z piaskownic na pozostałych placach zabaw administrowanych przez SMB Jary – zostanie wymieniony piach na nowy.

Przypominamy, że na zlecenie Urzędu Dzielnicy prowadzone są kontrole dzielnicowych placów zabaw, które mają zakończyć się do 15 kwietnia. W maju mają zostać dokonane naprawy zauważonych usterek.

W trosce o bezpieczeństwo najmłodszych mieszkańców zachęcamy do zgłaszania wszelkich nieprawidłowości na placach zabaw do ich administratorów (Urząd Dzielnicy lub administracje spółdzielni mieszkaniowych/wspólnot) lub do straży miejskiej.

Fot. Facebook / Mieszkańcy SMB Jary




SMB Osiedle Kabaty: Nocne odwołanie prezesa [KOMENTARZ]

W nocy z 1 na 2 kwietnia br. Rada Nadzorcza SMB Osiedle Kabaty odwołała prezesa Andrzeja Gawlika. Decyzja nie była jednogłośna. 4 członków rady nie chciała odwołania. Sam prezes decyzją rady był zaskoczony.

Czy nadszedł czas, kiedy nareszcie pozbywamy się prezesów nieudaczników, którzy doprowadzili do olbrzymiego zadłużenia spółdzielni? Prezesów, dla których najważniejsza była zieleń utrzymywana za miliony złotych, dostawcy produktów oferujący najwyższe ceny, pracownicy spółdzielni z ich związkami zawodowymi i wiecznymi podwyżkami, a nie właściciele spółdzielni, czyli spółdzielcy?

Najbliższe miesiące pokażą jakie wiatry będą wiały nad kabacką spółdzielnią. Niedługo zobaczymy, czy nowy prezes wybrany zostanie dlatego, że zna prawo spółdzielcze i ma zawód „prezes spółdzielni” czy będzie to prawdziwy menadżer z wizją wyprowadzenia spółdzielców z bardzo trudnej sytuacji finansowej.

Robert Grudziński
Mieszkaniec SMB Osiedle Kabaty

 




Spółdzielnia Jary już z nowym prezesem

Dziś formalnie rozpoczął pracę nowy prezes Spółdzielni Mieszkaniowo-Budowlanej Jary Ryszard Rak, który został wybrany przez Radę Nadzorczą 17 marca br.

Spółdzielnia od października ub. roku była  w trudnej sytuacji. Z funkcji prezesa zrezygnował Piotr Malita, a niedługo potem kilku członków rady nadzorczej złożyło swoje mandaty z zasiadania w tym gremium. Po walnym zgromadzeniu 16 stycznia br. skład RN SMB Jary został uzupełniony, a 1 lutego powołano komisję konkursową. Dokonała ona wyboru kandydatów na stanowisko prezesa, których zaprezentowano na posiedzeniu wszystkim członkom Rady. Ostatecznie wybrano Ryszarda Raka, byłego prezesa spółdzielni SAM-81, zarządzającej m.in. budynkami na Kabatach.

W pierwszym dniu nowej pracy  Ursynów TV poprosiła prezesa o komentarz na temat wyzwań, jakie zostały przed nim postawione. Wypowiedź Ryszarda Raka prezentujemy w całości:

Rada Nadzorcza wybrała mnie w konkursie oczekując, że wykorzystam swoje doświadczenie i umiejętności w rozwiązywaniu problemów związanych z funkcjonowaniem tak dużej Spółdzielni jaką jest SMB Jary. Wydaje się, że duże znaczenie w wyborze   mnie na stanowisko Prezesa Zarządu miały dokonania w MPSB-M SAM-81 oraz doświadczenie w budownictwie. Rzeczywiście, przyznaję są to moje atuty ze względu na kwalifikacje, gdyż jestem również rzeczoznawcą budowlanym i na pewno będą mi pomocne w realizacji zadań.
 
Wyzwań w  SMB Jary jest sporo, ale nie zagrażają one istnieniu Spółdzielni tak, jak to było w poprzedniej pracy.

Spółdzielnia  SMB Jary  nie ma problemów finansowych, więc pod tym względem zadanie jest łatwiejsze. Natomiast aspekt stanu technicznego zasobów mieszkaniowych, to zdecydowanie trudniejsze wyzwanie. Są zaległości remontowe w wielu budynkach, a stan techniczny instalacji w większości z nich kwalifikuje do pilnej wymiany. A Rada Nadzorcza i mieszkańcy oczekują zwiększonej aktywności Spółdzielni w zakresie remontów budynków oraz podniesienia ich estetyki oraz najbliższego otoczenia.

Od lat w Polsce podnosi się ogólny standard życia i w związku z tym zwiększają się oczekiwania mieszkańców związane z jakością obsługi świadczonej przez Spółdzielnię jako administratora. Rada Nadzorcza ma w tym zakresie duże oczekiwania.

Spółdzielnia ma także duży problem z własnością gruntów. Istotna ich część, ok. 30%, jest dzierżawionych a opłaty w tym roku znacząco wzrosły. Problem przekształcenia dzierżawy w użytkowanie wieczyste jest już palący, ale niezależny od nas a od współpracy z władzami miasta. Mieszkańcy nie mogą dokonywać wyodrębnień, co ogranicza ich prawa do dysponowania nieruchomościami.

Jest też problem inwestycji „Wiolinowy Pasaż”. Są protesty mieszkańców. Inwestycja budzi dużo kontrowersji. Wymienione problemy te to najważniejsze wyzwania stojące przede mną.

W najbliższym czasie muszę poznać pracowników, przedstawicieli Komitetów Domowych oraz osoby działające społecznie na rzecz Spółdzielni. Także gruntownie poznać specyfikę SMB Jary. Chcę wsłuchać się w to, co mówią mieszkańcy Spółdzielni, bo to ich potrzeby mam realizować. Nie zawsze to, co wydaje się na początku najważniejsze, jest rzeczywistą potrzebą mieszkańców. 

Niezależnie jednak od zgłaszanych potrzeb, po pierwsze chcę mieć pewność, że zapewnione jest bezpieczeństwo użytkowania obiektów. Następnie, że budynki są  właściwie zabezpieczone przed degradacją i dalej, kolejno o estetykę otoczenia. Chciałbym także poprawić i zadbać o komfort obsługi mieszkańców. 

Spółdzielnia Jary to bardzo urokliwa lokalizacja. Osiedla toną w zieleni. Nie ma porównania z obecnie budowanymi nowymi osiedlami. Mieszkańcy tego nie doceniają, gdyż widzą to na co dzień, a brakuje małej architektury, która podniesie walory i ciekawego planu uzupełnienia nasadzeń oraz dbałości o zieleń.

Chcę, żeby członkowie Spółdzielni Jary byli dumni z tego, gdzie mieszają, a pracownicy w jakiej Spółdzielni pracują.

Postaram się sprostać bardzo dużym oczekiwaniom, jakie wiążą się z moim powołaniem na stanowisko Prezesa Zarządu.

Ryszard Rak

 

Jednocześnie informujemy członków i mieszkańców SMB Jary, że na portalu społecznościowym Facebook została uruchomiona grupa „Mieszkańcy SMB Jary”. Jej pomysłodawcami jest trójka członków Rady Nadzorczej: Anna Nowakowska, Agnieszka Dominiak i Wojciech Miąsko, którzy do składu Rady dołączyli po styczniowych wyborach uzupełniających. – Jednym z naszych zobowiązań wobec mieszkańców było udrożnienie komunikacji wewnątrz spółdzielni. Co prawda istnieje forum dyskusyjne na stronie spółdzielni, ale w dzisiejszych czasach trzeba być w tych miejscach, gdzie możemy spotkać mieszkańców. A ci są m.in. w mediach społecznościowych – wyjaśnia Agnieszka Dominiak. – Zapraszamy wszystkich mieszkańców do dyskusji, zgłaszania problemów, wyrażania swoich opinii, abyśmy wspólnie mogli lepiej rozwijać naszą spółdzielnię – dodaje.

 




Nie straszcie ludzi! Wielka płyta jest bezpieczna

W odpowiedzi na publikacje medialne dotyczące złego stanu budynków z tzw. wielkiej płyty Instytut Techniki Budowlanej zaprezentował na swojej stronie komunikat, w którym zapewnia, że budownictwo wielkopłytowe w Polsce jest bezpieczne.

„Wieloletnie doświadczenie  naukowców  i  ekspertów  ITB  potwierdzone  opiniami  uznanych specjalistów, m.in. podczas spotkań w 2015 r., pozwalają na stwierdzenie, że obecnie nie obserwuje się realnego zagrożenia bezpieczeństwa konstrukcji budynków wielkopłytowych. Wynika to również z rejestrów awarii i katastrof budowlanych prowadzonych przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego od lat 90-tych” – napisano w komunikacie ITB.

Zdaniem Instytutu budownictwo wielkopłytowe w Polsce jest bezpieczne co mają potwierdzać to eksperci, pracownicy naukowi i projektanci, którzy te budynki projektowali i budowali.

W komunikacie ITB apeluje do mediów o „nie straszenie ludzi, że mieszkania w wielkiej płycie są niebezpieczne!”

Instytut wyjaśnia, że ewentualny program pilotażowy i badawczy dotyczący tego typu budynków zostanie przeprowadzony przez naukowców i ekspertów ITB, którzy we współpracy z ekspertami z wyższych uczelni technicznych, dokonają weryfikacji poszczególnych systemów.

W ramach programu badawczego zostaną wytypowane, a następnie opracowane skuteczne narzędzia monitoringu i diagnostyki stanu technicznego budynków wykonanych w technologii uprzemysłowionej (wielka płyta i wielki blok). „Powyższe działania tym samym nie wskazują, że aktualnie jakiekolwiek zagrożenie w tym obszarze występuje” – podkreśla ITB.

ITB zapowiada, że głównym wynikiem tego programu, przeznaczonym do upowszechnienia, będzie kompleksowy raport o stanie uprzemysłowionego budownictwa mieszkaniowego w Polsce, zawierający wytyczne działań w celu zachowania bezpieczeństwa i podniesienia komfortu użytkowania z uwzględnieniem współczesnych oraz przyszłych wymagań funkcjonalnych.

Informacja ITB ws. budynków z „wielkiej płyty”

kurier.pap.pl




Scenariusz ustanowienia małej spółdzielni mieszkaniowej

Spółdzielco, jeżeli chcesz być prawdziwym właścicielem swojego mieszkania musisz być właścicielem ziemi, na której stoi blok, w którym znajduje się twoje lokum. Nawet tak zwana odrębna własność mieszkania nie gwarantuje Ci własności.

Jak z budynku, który należy do dużej spółdzielni mieszkaniowej utworzyć nową spółdzielnię?

  1. Procedura musi być zgodna z procedurą jaka obowiązuje przy zakładaniu nowej spółdzielni. Dlatego konieczne jest zebranie co najmniej trzech osób – członków spółdzielni mieszkających w tym budynku, które utworzą komitet organizacyjny. Niepotrzebna jest w tym celu niczyja zgoda, ani konsultacje. Nie trzeba zawiadamiać o tym zarządu spółdzielni, ani żadnego innego oficjalnego organu spółdzielni.
  1. Komitet organizacyjny robi rozpoznanie czy w danym budynku zamieszkuje dostateczna liczba członków spółdzielni, by założyć nową spółdzielnię. Nie może być to liczba mniejsza niż 10. Jeśli w danym budynku mieszka mniej niż 10 członków spółdzielni należy rozpoznać, który z najbliższych budynków tej spółdzielni nadawałby się do takiego wyłączenia. Należy mieć na uwadze by wielkość planowanej spółdzielni nie przekraczała 200 członków. Do granicy tej należy podchodzić jednak praktycznie, a nie doktrynalnie. Przy ustalaniu liczby członków spółdzielni należy pamiętać, że w jednym mieszkaniu może mieszkać więcej niż 1 członek spółdzielni np. oboje małżonkowie.
  1. Komitet organizacyjny przeprowadza akcję informacyjną wśród mieszkańców bloku wskazując na niewątpliwą opłacalność wydzielenia się jako nowej małej spółdzielni. Nie powinno to sprawić większych kłopotów, bowiem analiza comiesięcznych opłat dostarczy wielu argumentów.Utrzymanie spółdzielni – molocha kosztuje zdecydowanie więcej kosztować.
  1. Komitet organizacyjny zwołuje zebranie członków spółdzielni danego bloku z zamiarem podjęcia uchwały o ich wydzieleniu się jako nowej spółdzielni. Należy zadbać, by zawiadomienie o zebraniu dotarło do wszystkich zainteresowanych na 7 dni przed zebraniem. Pamiętać trzeba, że do tego nie jest potrzebna zgoda, ani powiadamianie jakiegokolwiek organu spółdzielni.
  1. Komitet organizacyjny w czasie zebrania sporządza listę obecności, zapewnia protokołowanie zebrania oraz przedstawia projekt uchwały o podziale spółdzielni. Następnie poddaje go pod głosowanie. Jeśli ktoś z ważnych przyczyn nie może uczestniczyć w zebraniu w wyznaczonym przez Komitet organizacyjny terminie, może wyrazić swoje poparcie dla uchwały przez złożenie podpisu na karcie zawierającej treść tej uchwały poza zebraniem. Najlepiej przed, tak by można było zebranych poinformować o tym fakcie.
  1. Tekst uchwały z podpisami należy sporządzić w 2 egzemplarzach.
  1. Jeśli za wspomnianą uchwałą opowie się ponad połowa członków spółdzielni mieszkających tym bloku oznacza to, że procedura podziału spółdzielni została wszczęta. Upoważnione w uchwale osoby przesyłają do zarządu spółdzielni wniosek o zwołanie walnego zebrania członków wraz z uchwałą, które formalnie ma podjąć uchwałę o podziale spółdzielni.
  1. Zarząd spółdzielni oraz walne mają trzy miesiące, od daty złożenia wniosku, na podjęcie uchwały o podziale spółdzielni zgodnie z wnioskiem. Jeśli to się nie zdarzy lub walne odmówi podziału, wnioskodawcy składają wniosek do sądu by on podjął taką decyzję za organ spółdzielni.

Na każdym etapie podziału spółdzielni w razie potrzeby uzyskania dodatkowych informacji, wyjaśnień bądź zwykłego wsparcia, proszę się nie wahać i kontaktować się z nami na adres kontakt@ursynow.tv.

oprac. Robert Grudziński




Droga przez mękę

W poniedziałek o godz 14:00 przed budynkiem Dunikowskiego 8 mieszkańcy spółdzielni Jary spotkali się z przedstawicielami dzielnicy Ursynów odpowiedzialnymi za infrastrukturę. Na spotkaniu obecni byli również przedstawiciele spółdzielni a problem, który omawiano dotyczył zniszczenia ulic Dunikowskiego i Cybisa. Pod koniec spotkania pojawili się też przedstawiciele dewelopera Włodarzewska. Obiecali, że będą bardziej dbać o stan ulicy i zabrali się do sprzątania.

Okazuje się, że kwestia stanu ulicy wcale nie jest najważniejszym problemem okolicznych mieszkańców. Jest zdecydowanie ważniejsza sprawa.

Zapraszamy na relację ze spotkania.

 




Co pozbawiło setki tysięcy spółdzielców praw do mieszkań?

Poseł Artur Górski (PiS) przedłożył  Ministrowi Infrastruktury i Budownictwa, Andrzejowi Adamczykowi, interpelację poselską w sprawie nieprawidłowości przy oddawaniu gruntów w użytkowanie wieczyste na rzecz spółdzielni mieszkaniowych. Wskutek nieważności umów użytkowania wieczystego, wielu spółdzielców jest  jedynie posiadaczami mieszkań bez tytułu prawnego.

W czasach PRL-u tereny państwowe przeznaczone pod budownictwo mieszkaniowe były przekazywane spółdzielniom bez zawierania umów użytkowania wieczystego. Nieruchomości, w związku z przywróceniem samorządu terytorialnego i komunalizacją mienia państwowego, stały się z dniem 27 maja 1990 r. własnością gmin. Obowiązujące na przełomie lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku  przepisy  uniemożliwiały spółdzielniom mieszkaniowym  uzyskanie praw do uprzednio zabudowanych gruntów. Oddanie w użytkowanie wieczyste gruntu zabudowanego musiało nastąpić z równoczesną sprzedażą budynków, a to z przyczyn finansowych nie wchodziło w rachubę.

Jak więc legalizowano majątek spółdzielni mieszkaniowych w nowej rzeczywistości III Rzeczypospolitej? O tym w interpelacji pisze poseł Artur Górski: najpierw urzędnik wydawał decyzję administracyjną o oddaniu działki w użytkowanie wieczyste z rażącym naruszeniem prawa, bez oświadczenia o sprzedaży położonych na tej działce nieruchomości budynkowych. Następnie w umowie użytkowania wieczystego pomijano istnienie budynków posadowionych na gruncie i nie zamieszczano klauzuli o przeniesieniu ich własności. Notariusz, mimo braku określenia przez strony elementów koniecznych do ważności umowy, nie odmawiał sporządzenia aktu notarialnego. Na koniec sąd (a przecież musiał mieć świadomość bezprawności działań) dokonywał w księdze wieczystej wpisu użytkowania wieczystego gruntu na rzecz spółdzielni.

Stosowanie powyższego procederu ma daleko idące konsekwencje. Jak wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały z 24 listopada 1992 r. (III CZP 124/92, OSP 1993, nr 7-8, poz. 154)  brak postanowień o sprzedaży budynków w umowie o oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste, względnie zamieszczenie w niej postanowień zmierzających do obejścia tego obowiązku, sprawia, że umowa taka z mocy prawa jest nieważna i  jako taka nie może stanowić podstawy wpisu w księdze wieczystej.

W latach 2005-2007 przeprowadzono w Biurze Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m. st. Warszawy kontrole wewnętrzne odnośnie zawieranych w przeszłości aktów notarialnych, dotyczących oddawania gruntów w użytkowanie wieczyste na rzecz spółdzielni mieszkaniowych. Wykazały one  nieprawidłowości. Zalecenia pokontrolne nakazały wyeliminowanie z obrotu prawnego umów poprzez stwierdzenie ich nieważności.

Audyty wprost wskazują spółdzielnie, na rzecz których ustanawiano użytkowanie wieczyste gruntów bez przeniesienia własności budynków. Są to m.in. SBM „Jary”, SM „Koński Jar-Nutki”, SBM „Natolin”, SM „Wola”.

Poseł Artur Górski w interpelacji zaznacza, że: Miasto nie realizuje zaleceń pokontrolnych i nie wytacza powództw o ustalenie nieważności umów, ani nie występuje do sądu o uzgodnienie treści ksiąg wieczystych z rzeczywistym stanem prawnym. Nie zaprzestaje również pobierania nienależnych opłat za użytkowanie wieczyste oraz podatku od nieruchomości. Mieszkańcy nie są informowani o problemie ani tym bardziej o tym, co tak naprawdę dla nich oznacza nieważność umów użytkowania wieczystego.

Nieważność umów oddających spółdzielni nieruchomości gruntowe w użytkowanie wieczyste skutkuje tym, że spółdzielcy są jedynie posiadaczami lokali bez tytułu prawnego. Wobec nieistnienia użytkowania wieczystego budynki i mieszkania (części budynków) należą do właściciela gruntów, czyli – w analizowanym stanie faktycznym – do gminy. Nieważność umów użytkowania wieczystego przekłada się na fikcyjny charakter tzw. przekształceń własnościowych – skoro spółdzielcze prawa nigdy nie powstały, nie było czego przekształcać.

W związku z powyższym Pan Poseł ma  pytania do Pana Ministra:

1/ Czy Pan Minister podejmie inicjatywę legislacyjną, aby zlikwidować sytuację prawną, w której spółdzielnie bezprawnie władają hektarami polskich miast na podstawie bezwzględnie nieważnych umów użytkowania wieczystego?

2/ Czy zdaniem Pana Ministra będzie dobrym rozwiązaniem uwłaszczenie spółdzielców z mocy samego prawa – przyznanie im odrębnej własności lokali wraz z udziałem w nieruchomości wspólnej (obejmującej grunt i budynek)? (W ten sposób każdy spółdzielca nabędzie ex lege własność mieszkania – tytuł prawny – od dotychczasowego właściciela, najczęściej od gminy).

3/ Czy zostaną wprowadzone takie rozwiązania prawne, które spowodują wyeliminowanie z obrotu prawnego umów notarialnych, zawartych niezgodnie z prawem, poprzez stwierdzenie ich nieważności?

4/ Czy rząd podejmie działania, które spowodują, że gminy zaprzestaną pobierania nienależnych opłat za użytkowanie wieczyste oraz podatku od nieruchomości, do czasu uporządkowania sytuacji prawnej?

5/ Czy takie działanie rządu może wymusić na gminach występowanie do sądów o uzgadnianie treści ksiąg wieczystych z rzeczywistym stanem prawnym?

http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=3E322DFC

 

 

 




Cios w „LOBBY PODZIELNIKOWE”

Rozliczanie CO w spółdzielniach mieszkaniowych (SM) to „odwieczny” problem dla większości z nich, aby tego dokonać w sposób rzetelny i uczciwy. Zadanie to jest dla zarządów SM często wręcz niewykonalne, no bo jak tu nie „naciągnąć” niczego nieświadomych członków SM, na dodatkową i DLA SIEBIE i DLA WSPÓLNIKÓW TEGO PROCEDERU „kasę”?!?!?!

Bardzo często jednak, kończy się to w sądzie, gdy „NIEPOKORNI” w danej SM nie mają chęci sponsorowania tych „spragnionych kasy”, nieuczciwych „włatcuf” SM. Zaś sądy „szkolone” już od lat przez tych „NIEPOKORNYCH”, coraz częściej wydają wyroki zgodne z literą prawa, a nie z oczekiwaniami tych „włatcuf”.

Tu mamy taki przykład z Białegostoku:

„Wielki przełom w batalii o sprawiedliwe rozliczanie kosztów ogrzewania”

Działając w interesie publicznym publikujemy bardzo ważny wyrok Sądu Okręgowego w Białymstoku dotyczący rozliczeń kosztów ogrzewania w spółdzielni.

Sąd Okręgowy wyrokiem z dnia 25 września 2015 r. (IC 45/15) stwierdził nieważność uchwały rady nadzorczej spółdzielni w Hajnówce, dotyczącej regulaminu rozliczania kosztów ogrzewania.
Cytaty z orzeczenia:
„…głównym bowiem celem spółdzielni jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych ich członków, a nie zarabianie na nich…”
„…nadwyżka powinna być zwracana wpłacającemu, aby dany właściciel mieszkania, bądź użytkownik mógł swobodnie dysponować swoimi przecież środkami finansowymi…”
„…zasadniczym celem niniejszego postępowania jest uchylenie uchwał rady nadzorczej spółdzielni i dostosowanie zapisów regulujących wysokość opłat za koszty centralnego ogrzewania i wody zgodnie z rzeczywistym faktycznym ich zużyciem…”
„…niedopuszczalne jest więc, zamiast stosowania urządzeń lub rzeczywistych pomiarów wartości wskazań, zakładanie wartości, które mają rzekomo odzwierciedlać rzeczywiste zużycie…”
„…nieuzasadnionym jest wprowadzanie systemu rozliczeń indywidualnych przy zastosowaniu podzielników c.o., które nie są w rzeczywistości przyrządami pomiarowymi…”

Uchwałę 10/2007 wprowadzającą nowy regulamin rozliczeń c.o. uznano za nieważną w związku ze sprzecznością z prawem zapisów zawartych w regulaminie. Poniżej generalne wnioski z orzeczenia:

1. Podzielniki nie są urządzeniami pomiarowymi, więc nie ma możliwości by przy ich użyciu w rozliczeniach spełnić normę art. 45 UPE, nakazującą by użytkownik lokalu płacił tylko tyle ile faktycznie zużył.
2. Nie wolno ustanawiać „ryczałtów” stanowiących krotność rzeczywistego kosztu ogrzewania, bowiem zapis taki jest sprzeczny z art. 45a UPE,  oraz zakazem zarabiania na członkach SM, zawartym w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych i oczywiście sprzeczny z kodeksem cywilnym.

Możemy mówić o kolejnym wielkim przełomie w podejściu białostockiego sądu do interesu społecznego. Sąd zdecydował się na praktyczne, literalne zastosowanie przepisów (ustawa prawo energetyczne, ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych i kodeks cywilny) i udzielił obywatelom ochrony anulując sprzeczne z prawem i niesprawiedliwe zasady rozliczeń.
Sprzeczny z prawem regulamin zawierał dwa charakterystyczne elementy naruszające normy ustawowe: błędną co do zasady proporcję podziału kosztów 50:50 (w regulaminie błędnie przyjęto, że aż 50% kosztów rozdzielane będzie na podstawie wskazań podzielników – choć wiedziano, że podzielniki nie są urządzeniami pomiarowymi). Uchwalono też tzw. „ryczałt” – karną opłatę za ogrzewanie w przypadku, gdy ktoś nie chciał podzielników. Stawka tego specyficznego ryczałtu to w tym przypadku 2-krotność rzeczywistego kosztu ogrzewania….

Zbyt duży udział podzielników w rozliczeniu (aż 50% ogółu kosztów) mimo że podzielniki ciepła nie są urządzeniami pomiarowymi (ciepłomierzami) prowadzi do wprost makabrycznych skutków. Pokrzywdzonym w podlaskich i krajowych postkomunistycznych spółdzielniach nalicza się dopłaty rzędu co najmniej paru tysięcy złotych (ponury rekord to około 12 tys. zł), niejednokrotnie rujnując ich finansowo. Przyczyną wysokich dopłat i niesprawiedliwego podziału kosztów ogrzewania jest tzw. ucieczka części użytkowników od grzania opomiarowanymi kaloryferami – na podzielnikach mają zero albo niewysokie wskazania. Taki efekt jest możliwy, gdy grzeją się od sąsiadów, gdy lokale mają tzw. wewnętrzne położenie. Albo ogrzewają się gazem z kuchenek – jak to ma miejsce np. w SM Słoneczny Stok (w spółdzielni tej nie ma liczników gazu i jest on rozliczany kolektywnie na wszystkie lokale). Albo grzeją się z tzw. pionów – rur c.o. przecinających wszystkie kondygnacje – w takim przypadku użytkownicy najniższych pięter grzeją się na koszt lokali na najwyższej kondygnacji. W konsekwencji wymienionych zachowań część użytkowników nie ponosi realnych kosztów ogrzewania bloku/nieruchomości a pozostali muszą zapłacić za innych w skali stanowiącej wielokrotność rzeczywistego kosztu ogrzewania.

Wyrok IC 45/15 to cios w lobby podzielnikowe. Cios w interesy prezesów i firmy zarabiające na tych pseudosystemach.

Wyrok jest też wezwaniem dla tutejszej prokuratury by z urzędu wytaczała powództwa o ustalenie nieważności uchwał w przypadkach, gdy prezesi innych spółdzielni dalej będą utrzymywać podobne krzywdzące regulaminy. Prokuratura ma obowiązek się tym zająć, gdyż obliguje ją ustawa o prokuraturze i art. 7 kpc.

Mieszkańcy spółdzielni obawiający się podzielników ciepła mogą składać do zarządów wnioski o pominięcie podzielników ciepła i rozliczenie kosztów ogrzewania w oparciu o rzeczywiste koszty występujące w bloku/nieruchomości. Rozliczenie takie odbywałoby się według zasady: rzeczywisty koszt ogrzewania bloku/nieruchomości byłby dzielony przez całościowy metraż bloku/nieruchomości, następnie dzielony na 12 miesięcy (jeśli w tym cyklu byłoby rozliczenie). Wyliczony w ten sposób faktyczny koszt ogrzewania bloku/nieruchomości przypadający na metr kwadratowy mnożony byłby następnie przez metraż poszczególnych lokali i w ten sposób uzyskiwałoby się koszt ogrzewania przypadający na dany lokal. Podobnie jak przy systemach podzielnikowych płacone byłby miesięczne zaliczki na poczet kosztów ogrzewania a po zakończeniu sezonu grzewczego przedpłaty byłyby uwzględniane w końcowym rozliczeniu.Wszyscy mieszkańcy mający dopłaty proszeni są o składanie do prokuratur okręgowych wniosków o wytaczanie powództw o ustalenie nieważności uchwał wprowadzających sprzeczne z prawem systemy rozliczeń. Załącznikiem do wniosku powinien być niniejszy wyrok. Prokuratura ma ustawowy obowiązek wszczynać postępowania w związku z faktem, że naruszenia prawa dotyczą dużych grup obywateli.
Równolegle do prezesów spółdzielni warto kierować wnioski o pominięcie podzielników w rozliczeniach a w przypadku podzielnikowych dopłat proponować im zapłatę rzeczywistych kosztów ogrzewania.”

Całość wyroku tutaj: Wyrok-IC-45-15-podzielniki-spoldzielnia-rozliczanie

źródło: Stanisław Bartnik, TEMIDA contra SM