TwitterFacebookPinterestGoogle+

Gucin Gaj

image_pdfimage_print

Niektórzy, niestety dziś już nieliczni, z mieszkańców Ursynowa słyszeli o Gucinie. Lecz czy potrafią wskazać to miejsce na mapie dzielnicy? Czy wiedzą kto je stworzył i dlaczego dziś już nie istnieje? Jak istotne z punktu widzenia historii Polski było to miejsce? Ile w sobie kryje tajemnic nie rozwikłanych po dziś dzień? Bodaj każdy podróżując Dolinką Służewiecką w kierunku Trasy Siekierkowskiej, pomiędzy ul. Nowoursynowską a Al. Wilanowską zwrócił uwagę na wznoszący się na skarpie służewieckiej kościół pod wezwaniem św. Katarzyny. Obiekt to niewielki gabarytami, ale potężny swoją historią. To niemy świadek wielkich wydarzeń, które działy się w jego otoczeniu. Pierwsze o nim wzmianki datuje się na początek XIII wieku, co oznacza, że jest to najstarsza parafia na terenie dzisiejszej Warszawy.

Jeszcze przed drugą wojną światową inaczej wyglądało otoczenie tego zabytkowego kościoła. Idąc od ulicy Fosy w kierunku kościoła, patrząc na lewo od wejścia do świątyni, za istniejącą po dziś dzień żeliwną bramą, w miejscu dzisiejszego przykościelnego sadu wznosił się budynek stanowiący niegdyś filialną, letnią rezydencję właściciela pałacu w Wilanowie i dóbr wilanowskich Stanisława Kostki Potockiego. Obiekt ten znany jest także pod nazwą dom wojewodziny, która to nazwa swą genezę bierze najpewniej z czasów gdy teren ten należał do Zofii Czartoryskiej z Sieniawskich i jej męża księcia Augusta Czartoryskiego, piastującego także funkcję wojewody ruskiego – dziadków Aleksandry – małżonki późniejszego właściciela terenu Stanisława Kostki Potockiego.

Właścicielem dóbr wilanowskich, które zasięgiem obejmowały także znaczne tereny dzisiejszego Ursynowa został Potocki właśnie w wyniku małżeństwa z Aleksandrą z domu Lubomirską, która wniosła owe dobra w posagu. Teren na wzgórzu wraz z nieistniejącymi już dziś rezydencją, zabudowaniami gospodarczymi, stawem oraz ogrodem na skarpie i u jej podnóża nazwany został przez Potockiego Gucinem, na cześć Augusta zdrobniale nazywanego Guciem, najstarszego z trójki wnuków. Podobnie jak Natolin na cześć wnuczki Natalii, Morysin na cześć wnuka Maurycego nazywanego Morysiem, czy Olesin, na cześć syna Aleksandra i małżonki Aleksandry.

Dom wojewodziny został przez Potockiego w 1817 r. gruntownie przebudowany. Jednak mimo, że zwykło się mówić o tej rezydencji pałacyk, to raczej przypominał drewniany dworek wiejski, zbudowany na podmurówce z cegły, kryty gontem z werandą zwróconą w kierunku skarpy. Nowy właściciel rozbudował także istniejące zabudowania gospodarcze, które gdyby dziś istniały widoczne byłyby od strony Dolinki Służewieckiej. Sam zaś pałacyk usadowiony był w głębi wzgórza, w kierunku skarpy, tak by właściciel i jego goście mogli w spokoju czerpać natchnienie i napawać się malowniczymi widokami pradoliny Wisły.

Wokół pałacyku na skarpie i u jej podnóża powstał z inicjatywy Potockiego malowniczy park w założeniu o charakterze popularnego wówczas ogrodu romantycznego. Całość planowanego założenia nie została jednak nigdy zrealizowana w ostatecznej formie. W istniejących do dziś szkicach można m.in. odnaleźć projekt pawilonu ogrodowego w kształcie świątyni antycznej „Temple en Gucin”. Założenia ogrodowe tamtych czasów charakteryzowały się aluzyjnością, co należy łączyć z faktem, że ich twórcami w wielu przypadkach byli masoni, dominujący ówczesne elity wielu państw europejskich, którzy poprzez ukształtowanie terenu, układ ogrodu i wkomponowane weń elementy architektury antycznej starali się obok poczucia harmonii przekazywać naukę moralną.

W tamtych latach niepowtarzalną, romantyczną atmosferę temu miejscu nadawał pamiętający jeszcze czasy Jana III Sobieskiego sztuczny staw z pływającymi po nim majestatycznie łabędziami, nazywany po dziś dzień Księżym Stawem, rozciągający się na długości 350 metrów wzdłuż skarpy, w którego tafli odbijały się pobliski kościół, pałacyk i ogrodowe drzewa. Na jego środku wzniesiona była altanka, połączona z brzegiem mostkiem. Po drugiej stronie stawu, patrząc od strony skarpy, już po śmierci Stanisława Kostki Potockiego jego żona i przyjaciele wznieśli Gaj – park będący patriotycznym pomnikiem pamięci zmarłego i jego brata Ignacego.

Cały układ kompozycyjny Gucinu nie miał w sobie nic z przypadkowości. Zabudowania folwarczne doskonale izolowały pałacyk od drogi dojazdowej i pobliskich zabudowań wsi Służew. Górny ogród, z charakterystycznym dla tamtych czasów zadrzewieniem klombowym, gdzie większe drzewa otoczone były mniejszymi, a te z kolei krzewami oprócz części spacerowej połączonej z dolnym ogrodem ścieżkami wykorzystującymi naturalne ukształtowanie terenu, składał się także z części użytkowej, czyli sadu owocowego z kilkudziesięcioma rodzajami drzew owocowych, łącznie z figowcami, dla których hodowli wzniesiono specjalne pomieszczenie. Przy wejściu do sadu stała rzeźba z wyobrażeniem fauna – bożka płodności i opiekuna pasterzy.

Do dziś nie wyjaśnioną tajemnicą Gucina są lochy, do których wejście zlokalizowane jest poniżej nieistniejącego dziś pałacyku u podnóża skarpy, na terenie dawnego ogrodu dolnego. Zważywszy, że Stanisław Kostka Potocki był Wielkim Mistrzem loży masońskiej, wielu wiąże istnienie lochów z tym właśnie faktem. W żadnych jednak licznie zachowanych dokumentach finansowych, czy projektach budowlanych z tamtych czasów nie przetrwała wzmianka o budowie lochów. Czy zbudowano je w tajemnicy? A może swoje powstanie datują na znacznie wcześniejszy okres? Komu i do czego służyły? Bez względu na ich faktyczne przeznaczenie i czas powstania obecnie nawet we współczesnych dokumentach urzędowych nazywane są Grobami Masonów.

Nie tylko jednak dla widoków powstało to unikatowe założenie parkowo-ogrodowe. W tym miejscu, z dala od zgiełku stolicy, w ciszy i spokoju Stanisław Kostka Potocki spędzał czas z rodziną, ale także gościł swych przyjaciół i współpracowników by dyskutować z nimi o Polsce. Tu spotykali się mistrzowie i wybitne postaci wolnomularstwa m.in. w osobach Stanisława Kostki Nowakowskiego szambelana króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, czy generała Aleksandra Rożnieckiego ostatniego po Potockim wielkim mistrzu loży Wielkiego Wschodu Narodowego Księstwa Warszawskiego. Tu wreszcie poświęcał się Potocki swojej pracy naukowej obejmującej zagadnienia starożytności, architektury, sztuki, oświaty.
Stałymi gośćmi pałacyku byli Julian Ursyn Niemcewicz (poeta, dramaturg, osobisty sekretarz i adiutant Tadeusza Kościuszki podczas insurekcji, współtwórca Konstytucji 3 maja i ekspert Komisji Edukacji Narodowej), Bogumił Linde (autor słownika języka polskiego i przez blisko 30 lat pierwszy dyrektor Liceum Warszawskiego), Tadeusz Mostowski (m.in. ówczesny minister spraw wewnętrznych, członek władz insurekcji kościuszkowskiej), Adam Czartoryski (przywódca Stronnictwa Patriotycznego, poseł, autor Kodeksu Rycerskiego, członek Komisji Edukacji Narodowej) Zygmunt Vogel (wybitny malarz starej Warszawy), Stanisław Małachowski (poseł, minister, jeden z głównych twórców Konstytucji 3 Maja), czy Stanisław Staszic (ksiądz, prezes Towarzystwa Przyjaciół Nauk, uważany za twórcę spółdzielczości w Polsce).

Gucin był jednym z ówczesnych założeń rezydencjonalnych, takich jak m.in. Ujazdów, Belweder, Królikarnia, lokowanych na skarpie z uwagi na niepowtarzalne walory widokowe, przy jednoczesnej bliskości głównych szlaków komunikacyjnych. Jednak to nie tylko pałacyk, czy okalający go ogród stanowiły o magii tegoż miejsca, a przede wszystkim osoba właściciela dóbr Stanisława Kostki Potockiego. Ten polityk, generał, poseł, archeolog, mason, kolekcjoner dzieł sztuki, wreszcie działacz oświatowy – bodaj pierwszy w Europie minister oświaty, a przede wszystkim polski patriota był człowiekiem, który formatem swojej osobowości przerastał ówczesną epokę. Obecnie wśród polityków i władz wszelkiej maści nie sposób odnaleźć takich wizjonerów. Ludzi, którzy myśląc o swojej wygodzie, myślą także o tym by współcześni i potomni czerpali z tego co stworzą za życia.

Dziś próżno by było szukać śladów niegdysiejszej „świątyni dumania” w kształcie nadanym jej w latach 1817-1821 przez Potockiego. Zaniedbania późniejszych, szczególnie dwudziestowiecznych właścicieli i dzierżawców terenu przypieczętowane zostały przez zniszczenia wojenne. Ostateczny cios niepowtarzalnemu charakterowi tego miejsca zadała decyzja o powstaniu po wojnie na terenie wokół Księżego Stawu Przedsiębiorstwa Państwowego „Centrala Rybna”. Niekonserwowany przez lata drewniany pałacyk rozpadł się w latach pięćdziesiątych uśmiercając ostatecznie unoszącego się nad tym miejscem wzniosłego i patriotycznego ducha czasów oświeconych.

Smutnym podsumowaniem dedykowanym nam współczesnym, a szczególnie publicznym dysponentom tego terenu, z władzami Warszawy na czele, którzy przez urzędnicze zaniechania mają obecnie i mieli w ostatnich latach wpływ na jego dzisiejszy upadek i dewastację, są słowa wyryte na obelisku stojącym niegdyś przy wejściu do Gaju – parku usytuowanym po drugiej niż Gucin stronie Księżego Stawu: „Straż Gaju tego w najpóźniejsze czasy powierzoną jest tym, którzy ceniąc cnotę i zasługi, i szanując przeto zostawione im przez wdzięczność pamiątki, sami siebie godnymi okazują”.

Piotr Guział, radny m. st. Warszawy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

„Zielona” oferta: PGE wprowadza do sprzedaży taryfę antysmogową G12as

Klienci PGE coraz częściej wybierają produkt ekologiczny, w ramach którego otrzymują gwarancję zakupu energii pochodzącej z odnawialnych źródeł. Wzrost zainteresowania ofertą dla przedsiębiorstw „Naturalnie, że...

Niepokonana Anita znów triumfuje

Pozostaje niepokonana w rzutni, wygrywa kolejne „Złote Kolce”, sięga po mistrzowskie laury, a teraz ponownie zostaje Najlepszym Sportowcem Roku. Anita Włodarczyk, bo o niej mowa,...

„ALERT dla zwierząt” – podsumowanie akcji

Zakończyła się trwająca od dnia 8 stycznia br. corocznie organizowana w ursynowskim Ratuszu akcja zbierania darów dla bezdomnych zwierząt „ALERT dla zwierząt". Dzięki ofiarności mieszkańców...

Zamknij